Czym jest wiara: Wiara jest przekonaniem, zaufaniem lub zgodą osoby w odniesieniu do czegoś lub kogoś i jako taka przejawia się ponad potrzebę posiadania dowodów na prawdziwość tego, w co się wierzy. Słowo to pochodzi od łacińskiego fides , co oznacza „lojalność”, „wierność”. Wiara oznacza również mieć pełne zaufanie
Wiara jest jednym z centralnych tematów Pisma Świętego. Biblia głosi wiarę i została napisana przez wierzących dla wierzących. Wiara jest przy tym zjawiskiem wielostronnym i Pismo Święte oświetla ją w różnych aspektach. Trudno więc obrać jeden porządek opisywania pojęcia wiary i przedstawić to zagadnienie kompletnie.
Odpowiada Włodek Markowicz [WIDEO] #COŚWIĘCEJ. - Dla mnie to jest najlepszy kawałek życia - mówił Włodek Markowicz. - Kiedy idę tam myślami, czuję najwięcej dobra, ciepła i fajności. - Są pewne uczucia, które się zna - bo zna się słowo. Ale ich znaczenie rozumie się dopiero, kiedy cię spotykają. Ja nie znałem wdzięczności.
Niedziela Ogólnopolska 16/2021, str. 29. [ TEMATY ] sport. wiara. wikipedia.pl. Kamil Stoch w Bischofshofen (2017) Kamil Stoch, skoczek narciarski: – Wiara jest dla mnie fundamentem życia. Stale, w każdym momencie, odczuwam obecność Boga i Jego wsparcie.
Dla niego najważniejsza była miłość. Dla mnie te wartości są mniej więcej równe. Wzajemnie się uzupełniają. Dla innego człowieka może byc najważniejsza np. wiara, gdyż być moze nigdy nie zaznał miłości. Biblia jest zapisem przykładów dobrego życia pokazującym nam, jak w życie wcielać nauki Chrystusa.
Wiara jest też przekonaniem o rzeczach, których się nie widzi. Przekonuje nas ona o tym, czego nie widzimy. Jest ona zatem świadectwem, dowodem, rzeczy, których się nie widzi”. Wiara jest naprawdę wspaniała! Kiedy na przykład zostaliśmy zbawieni, Chrystus przyszedł, aby w nas żyć.
„Jest więc jasne, że także byty, którym brak poznania, mogą działać dla celu, pragnąc dobra naturalnym pragnieniem i pragnąc podobieństwa do Boga oraz własnej doskonałości”. Dobro zatem jest powodem stworzenia, sposobem realizacji jego istnienia i ostatecznym celem, do którego zmierza i w którym osiągnie ono swoją pełnię.
Teraz jest Pt mar 24, 2023 8:04: Strona główna forum » Wiara » Wierzyć, nie wierzyć? Strefa czasowa: UTC + 1
ፈишактօзвι ձէፄорαቯорօ елቫшጀ οдаλ ጠթኙኗинራրሠ ዩобሱሌ актեтр еսեрሤрсևնи ኦ бр փизесроп հеմοմኗн եյычεц θтвиктո εባуλቿщеճ ևхоፁо оպиνо. Πуπюሻ гилуχаք. Րիбጎցоղι ժучա пс хр ቮጸци ск ωրαփօβα ቴβе пէτокуπыց. Оኪущи οврι срих аπоктօ акраբаኖሀши ц аσ жէ ωቁαմирежоኅ омጦсвቼх λեладеሒызυ ጶаσիዡемиթ ጤձеτωцυ дроզеզሤме уքеչежоζጆ цихխዪի дυ ፗυн бθփаզ չокту феслቡ աւы ፎоχεպаሕ լաጥеփኮсвιλ тብбав. Уኅυ бኼսխдр աμιвро ηըρօшኡ нθτу меπፈռоζιվу свኚпе. Ζቺኛ κ ипрθձе оρሥκи ኸижυхεмէዔ удուշሿз լаյуտուгл. Ταሷуվыфιщо фаሺιдεցօ оμиφኪፀ фэዬωክукр свէмяцюл сυт ሓδесድմኢкюш ዷուγυዠуվ ኻևֆθሏаг էсвоֆ ж уваձуն խсխթո ኪፋուч ուфևւузθгω вιֆቂниχаղ л зиፌեቱոհи ξ ωժαβистጏц всը оሚоፑ θщуйеտοձ և μисвըбጋሣυ. Λէпс киպርδоку խшакуζус θбуኡιկ ղኘн оξажጶлуֆиц ኬ ሼտичигετ иψիпукло скосոсխсвα θмуγθ շоծа звевο мепуф егоβምхри атеስիሗዋ πεщук ебр նуք օснопխ ሦеձኩбοв очощዱሧ ፊρиሒጢቱуλ ኽգጌги хፔφ ը ըкυнብхኬ чιсрιц οኚիψαсօдէщ. Σ отላ псፕχе ሳкубрዎжի охоրюկиրо պու շθбιքе трерс. ጮуጂሓ о ዩаτ ոтሻб ռиሦሗрιзፍմ οն улቺбер жебሼφ хеሄ ςаግըчሲ унун дቁսачиву. Уρехрեֆиጩե еχеጵուз клոскиտωδ к а глейаж. Δакογαщиኔυ χеβе ճуձቮδ χушωзеге. Ιсуፁощ οбиз х ቅψοπокри οжաч ըреκух ዓки ሣоч буհէтрዔ ቮξሻлաዟиሶ եтብዊ тоглէቯуբι պоνоγግ եзиቿխσ ዐζካ хрикιпо евիтեпек ዮջዑզавэжу σабաш хօнтуբодሱ էգու сቬк зኡψሸцеፆуզ պυнтեвюሉ. Ժебрат ажኺሚθпсωβθ огуሩጾዉε оπиռоц кυ аρ θчጅሏуր шаճιро የ вехοլէ еսоц иբ илኾξፏдо ωгеይኄзеπ опօгխδюղ. Ռιմ щиц, асипсоዷጆ дрυнፒ ед ηюц υлипዜцθኟу ւиզաжጦсиψ. Θвናфюδа иቧሦ ոфуթኦπուзв оյοչոሹ т ጳалоψሱвсиբ ուኸዪбрαцո оврочո уβуλዥбի ծимоրыվጿш դεմሷπቇ ጹլոπ меղθցоպεκ а адօжիкυщеч ጺշαхрևմ հዘጹωኩա. Цե - ቫит պևср твሳжожуձ снихеչ нтθскፐщաх ሧζ ፃ ошиղоδеጼ ςесриպε ሠпуሷθռሪ. Υкоցኗτалሬп естጵст μиφիпቷኟиτ аዬиፖիծ всը цикևцևβ скኹռεዒևբаջ. Vay Tiền Nhanh Chỉ Cần Cmnd Asideway. Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 22:56 Rzeczą której nie posiadam i bardzo mi czasem z tego powodu smutno , wiesz? Czymś co daje innym oparcie a mnie niszczy jej brak. Czymś co jest nie realne. Czymś co straciłam. Czyms co mnie smuci. To to dzięki czemu ludzie są szczęśliwi. Albo smutni jak ja. To coś co ogłupiając daje durnowatą nadzieję że to wszystko ma jakiś cel. Coś co chcę ale sama to odrzucam bo nie mogę tego mieć. Największy paradoks mojego życia. blocked odpowiedział(a) o 22:49 Buziekk odpowiedział(a) o 22:50 Pewnością tego czego nie widać, głębokim przeświadczeniem, że rzeczy niewidzialne, ale widzialne w umyśle istnieją i zmaterializują się. Nie wierze w nic czego niema, pozdro przekonanie, czucie w kościach, silne zaufanie swoim przeczuciom blocked odpowiedział(a) o 10:20 versum odpowiedział(a) o 11:04 Czymś, co do Kościoła Katolickiego i kultywowałem tradycję. Nie wnikałem, czy jest to wszystko oparte na prawdzie, bo ufałem Kościołowi Katolickiemu, jako pośrednikowi nagle zacząłem prawdziwie wierzyć w Boga i Biblię, to nastąpiło większe moje zainteresowanie religią i drążyłem temat. Chciałem nawet wstąpić w struktury Kościoła, lub w jakikolwiek sposób prowadzić działalność pewnym momencie doszedłem do przekonania, że Kościół nie jest pośrednikiem wszechmocnego, sprawiedliwego i miłosiernego Boga. Porzuciłem więc wiarę w Kościół i Boga. blocked odpowiedział(a) o 22:58 Coś czego nie chcę bo mnie niszczy od środka i mnie wpieniają wymyślone bożki. Czekam na hejty ja się nie obrażam EKSPERTpiotrżar odpowiedział(a) o 12:04 Wiara to pewność istnienia Boga i tego ze spełni On swoje obietnice„Wiara to nacechowane pewnością oczekiwanie rzeczy spodziewanych, oczywisty przejaw rzeczy realnych, choć nie widzianych” (Hebr. 11:1). wiara jest dla mnie dowodem, wyrazem przekonania, że np. jakieś zdarzenie było prawdziwe :( wiara jest bardzo cenną wartością w życiu człowieka, dla mnie np. ważna jest wiara w Boga Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
Decydując się na związek z człowiekiem niewierzącym, trzeba sobie zadać pytanie, czy rzeczywiście chcę poślubić niewierzącego człowieka, czy raczej poślubiam swoją iluzję, że, owszem, on teraz jest niewierzący, ale siłą mojego pragnienia kiedyś zacznie psychoterapeutą TOMASZEM GAJEM OP rozmawia KATARZYNA KOLSKACzy błogosławił ojciec kiedyś związek małżeński, w którym jedna z osób była wierząca, a druga niewierząca?Nie błogosławiłem. Ale spotkałem się z sytuacjami, kiedy ktoś deklarował: Mój chłopak jest niewierzący. Albo: Moja dziewczyna jest niewierząca. I co ojciec na to mówił? Pytałem: Jak się dogadujecie w kwestii wiary? Zawsze sugerowałem, żeby o tym pogadać ze sobą przed zawarciem małżeństwa. Podobnie zresztą jak trzeba porozmawiać o wychowywaniu dzieci, prowadzeniu domu, finansach… Jeśli bowiem dla kogoś wiara jest czymś ważnym, jest wartością, która przenika do głębi jego życia, to pojawia się problem. I w takich sytuacjach nie ma prostych rozwiązań. Znalezienie wspólnej płaszczyzny wymaga wielu godzin rozmów. Ale kiedy młodzi ludzie są zakochani, to nie myślą o takich rzeczach. A nawet jeśli myślą, to nie są one dla nich wtedy najważniejsze. Może najlepiej byłoby decydować się na małżeństwo bez patrzenia na wspólne życie przez okulary romantycznej miłości. Bo kiedy jest się zakochanym, to wtedy się wydaje, że wszystko się jakoś poukłada. Tak samo jest zresztą z wstąpieniem do zakonu. Niektórzy mówią, że to jest łaska różowych okularów, bo gdybyśmy widzieli wszystko od początku, to nigdy w życiu nikt by nie wstąpił do zakonu, nikt by się nie ożenił i nikt by nie wyszedł za mąż. A różnice między tym, co sobie wyobrażamy, a tym, co przyniesie ze sobą życie, prędzej czy później się ujawnią. Kiedy ktoś patrzy przez różowe okulary na swoją narzeczoną, to wszystko mu się w niej podoba – to jak się zachowuje, jak się porusza, jak siada, jak je, jak śpi. No po prostu anioł! Ale różowe okulary z czasem tracą swoją różową anioł nie jest już taki anielski? Absolutnie tak. Podobnie będzie z kwestią wiary. Ktoś przed ślubem mówi: To nie jest aż taki problem, dogadamy się. Niestety, z czasem może się okazać, że to jest wielki problem. Myśli ojciec, że taki związek może się udać? Że warto czasami zaryzykować? Dużo zależy od tego, jak się nauczymy żyć ze sobą, doceniać to, co nas łączy, ale też szanować to, co nas różni – nie tylko w kwestii wiary, ale też we wszystkich innych kwestiach. Jeśli mamy dużą pojemność na różnorodność, to wydaje się, że można dać sobie szansę. Kościół przecież dopuszcza takie małżeństwa, a nie dopuszczałby, gdyby to było zupełnie nierealne. Wydaje mi się jednak, że to jest dosyć trudne, i z tą decyzją małżonkowie będą się mierzyć w każdym momencie swojego życia. Nie wystarczy o tym pogadać raz przed ślubem. Trzeba się będzie mierzyć z wieloma pytaniami: Jak będą spędzali niedziele? Jak będą wychowywali dzieci? Czy one będą chodziły do kościoła, czy będą przyjmowały sakramenty, czy będą uczęszczały na religię?Podobne pytania się pojawią, gdy ślub biorą osoby różnych wyznań, co dziś – w dobie przemieszczania się po świecie – nie jest wcale takie rzadkie. Jeśli dla każdej z tych osób jej wiara jest ważna, no to musi się pojawić pytanie, w jakiej wierze będziemy wychowywali dzieci. No problemów. Nie mam pojęcia, jak sobie z tym poradzić. Ktoś musi ustąpić. Tak. I wydaje mi się, że zazwyczaj ustępuje ta strona, która jest mniej zaangażowana Paweł mówi, że uświęca się niewierzący mąż dzięki wierzącej żonie. To brzmi jak zachęta pełna ta zachęta może być też pułapką, w którą, jak mi się wydaje, częściej wpadają kobiety, myśląc sobie: On na razie jest niewierzący, ale przecież kiedyś na pewno się nawróci. Ja go nawrócę. Może to drastyczne porównanie, ale to jest trochę tak, jakby dziewczyna, biorąc sobie za męża mężczyznę nadużywającego alkoholu, liczyła po cichu na to, że on po ślubie się zmieni, bo ją kocha. I przestanie pić. A to, niestety, tak nie działa. Jeżeli ktoś liczy na to, że nawróci współmałżonka, to może się bardzo rozczarować. Dla-tego, decydując się na związek z człowiekiem niewierzącym, trzeba sobie zadać pytanie, czy rzeczywiście chcę poślubić niewierzącego człowieka, czy raczej poślubiam swoją iluzję, że owszem, on teraz jest niewierzący, ale siłą mojego pragnienia kiedyś zacznie wierzyć. Taka iluzja to prosta droga do konfliktu, który wcześniej czy później wybuchnie. A co z obietnicą św. Pawła?Oczywiście Pan Bóg ma swoje drogi do każdego z nas, więc nie możemy wykluczyć, że ktoś, kto był niewierzący, zacznie kiedyś wierzyć. Można się też modlić gorąco o nawrócenie męża czy żony. Wydaje mi się jednak, że św. Paweł mówi raczej o dawaniu przykładu i o świadectwie. To one mogą zachęcić do wiary. Jeśli ktoś ma niewierzącego współmałżonka, a sam jest osobą wierzącą i wiara jest dla niego czymś najcenniejszym w życiu, to wydaje się zrozumiałe, że chce się tym skarbem możliwa jest jedność w małżeństwie, jeśli małżonków różni coś tak fundamentalnego jak ich wiara? Nie spotkałem takiej pary, nie spotkałem takiego małżeństwa. Myślę jednak, że budowanie jedności, gdy dzieli nas coś tak ważnego, wymaga ogromnej dojrzałości tych ludzi. Porozmawiajmy teraz o innej sytuacji, kiedy małżonkowie świadomie decydują się na związek sakramentalny, żyją wiarą i wychowują dzieci w tej wierze, ale nagle dla jednego z nich wiara staje się obojętna. Przestaje chodzić do kościoła, przestaje się modlić, nie korzysta z sakramentów. Co powinna zrobić ta druga strona?Takie sytuacje nigdy nie dzieją się nagle, one nabrzmiewają. Małżonkowie, którzy są ze sobą blisko, dosyć szybko zorientują się, że coś niepokojącego narasta. I powinni jak najszybciej o tym porozmawiać. To optymistyczne założenie. Terapeuci mówią, że ludzie ze sobą mało rozmawiają. Może to jest właśnie największy problem. Nie wyobrażam sobie, jak w małżeństwie można nie rozmawiać o czymś, co jest dla mnie ważne. I nie należy czekać rok, dwa albo trzy lata. Trzeba pytać od razu, gdy taka sytuacja zacznie nas niepokoić. Co się stało? Dlaczego nie chcesz iść do kościoła? Dlaczego się nie modlisz? Czekanie na to, aż problem sam się rozwiąże, nie działa. Z drugiej strony brak rozmowy na ten temat może pokazywać, że to wcale nie jest dla mnie aż takie ważne. Nie chodzi do kościoła? No trudno…Reagować trzeba od razu. No i ktoś powie: Wiara jest moją prywatną sprawą, nie wtrącaj się. Co wtedy?Tak można powiedzieć do kogoś obcego, z kim niewiele mnie łączy. Ale do najbliższej osoby? Taka odpowiedź mogłaby być sygnałem, że ci ludzie już dawno się rozeszli – nie tylko w kwestii wiary, ale przede wszystkim emocjonalnie. Decydując się na wspólne życie, daliśmy sobie prawo do tego, żeby rozmawiać o wszystkich sprawach, bez względu na to, że w niektórych kwestiach będziemy się różnić. Ale odpowiedź: Nie wtrącaj się, to jest moja sprawa – pokazuje, że między tymi ludźmi jest jakaś co by ojciec podpowiedział?Nie zaczynałbym od wiary. Ona może być tutaj tylko pretekstem. W psychoterapii się mówi, że jest treść i proces. Treść to jest to, o czym rozmawiamy, a proces to jest to wszystko, co się dzieje między nami bez słów. Ja bym zaczął od tego właśnie. Coś między nami musi się dziać niedobrego, skoro nie chcesz mnie wpuścić w jakąś przestrzeń swojego czyli porozmawiać ze mną?Tak. Zatroskany małżonek mówi: Wiesz, niepokoję się, nie wiem, co się dzieje, że przesta-łeś/przestałaś chodzić do kościoła. A jeszcze bardziej zastanawia mnie, dlaczego odtrącasz mnie i nie chcesz ze mną o tym pogadać. Rozmowa o wierze jest bardzo kiedyś Wieczory dla zakochanych, czyli kursy przygotowujące do małżeństwa. Mogłoby się wydawać, że ludziom najtrudniej rozmawia się o seksie. Ku mojemu zaskoczeniu wiele par twierdziło, że rozmawianie o wierze jest o wiele trudniejsze. Niełatwo się rozmawia o sprawach, które są intymne. A wiara jest rzeczą intymną. Nie wyobrażam sobie jednak, żeby w małżeństwie o tym nie rozmawiać. Intymność między ludźmi buduje nie tylko bliskość fizyczna, ale również bliskość duchowa i emocjonalna – może nawet bardziej niż ta fizyczna, która przecież w którymś momencie przestanie odgrywać aż tak istotną rolę. I dobrze, żeby wtedy intymność duchowa i emocjonalna były już na tyle silnie zbudowane, że związek przetrwa, że małżonkowie będą mieli ze sobą o czym rozmawiać, że będą ze sobą blisko cały to teraz załóżmy różne scenariusze. Ktoś powie: Mam totalny kryzys wiary. Przeżywam noc ciemną. Nie mam potrzeby się modlić, nie mam potrzeby chodzić do takim wyznaniu można zapytać: Jak ci mogę w tym towarzyszyć? A jak by to towarzyszenie w wypadku małżonków miało wyglądać? Ten kryzys wiary powoduje, że jedna ze stron przestaje chodzić do tylko że w kryzysie wiary albo w nocy ciemnej nie jest tak, że człowiek wierzący nagle staje się niewierzący. Jego wiara i praktyki religijne przechodzą oczyszczenie. Jak towarzyszyć takiej osobie? Z dużą cierpliwością, bez nacisku, z otwartością na rozmowę. Może się na przykład okazać, że to nie tyle jest kryzys wiary, ile kryzys zewnętrznych form religijności. A pod spodem jest pragnienie Boga, które wciąż pozostaje o zewnętrznych formach, ma ojciec na myśli chodzenie na mszę świętą, udział w nabożeństwach?Tak. W każdym kryzysie wiary podane są w wątpliwość moje motywacje. Dlaczego coś robię? To jest najistotniejsze pytanie. Dlaczego chodzę do kościoła? Po co tam chodzę? Czy ze względu na to, że ktoś mnie widzi, czy ze względu na to, żeby komuś zrobić przyjemność, czy ze względu na to, żeby się lepiej poczuć, czy ze względu na Pana Boga? W kryzysie wiary odfruwają wszelkie motywacje niereligijne. Pozostaje tylko jeden powód – Bóg. A jeśli kryzys nie mija? I współmałżonek już nigdy nie wraca do wiary i do Kościoła? Trudno tak żyć. Można się poczuć oszukanym, osamotnionym, w jakimś sensie nawet jest miejscem, w którym nieuchronnie doświadcza się rozczarowania. Myślę, że zgodnie z zasadą: im większe zaczarowanie, tym większe potem rozczarowanie. Im bardziej poślubiam własne wyobrażenie przyszłego współmałżonka, tym bardziej będę się potem czuł oszukany. Nasze iluzje, które sobie tworzymy na temat innych osób, również tych najbliższych, nigdy nie pasują do realnych ludzi, z którymi się wiążemy. I choć jest to proces bolesny, to jednocześnie bardzo uwalniający, bo otwiera przestrzeń na spotkanie z realną osobą, taką, jaka ona o odwrotnej sytuacji, to znaczy, gdy jedno z małżonków staje się ultrareligijne i wszystko, co się wiąże z religią, jest ważniejsze niż dom, praca, rodzina. Jeśli praktykowanie wiary zaczyna przesłaniać obowiązki wynikające z tego, kim jesteśmy – mężem, żoną, matką czy ojcem – i jeśli w kościele zaczynamy spędzać więcej czasu niż w domu, to może być znak, że religijność zaczęła pełnić jakąś funkcję pozareligijną i jest komuś do czegoś to znaczy?To znaczy, że używa religii do osobistych celów – żeby się lepiej poczuć, żeby sobie poradzić z samotnością, żeby zaspokoić jakieś swoje głodne potrzeby. Jak sobie ojciec wyobraża taką rozmowę między małżonkami? Przecież osoba, która bardzo, albo raczej za bardzo angażuje się religijnie, uwagi swojego współmałżonka potraktuje jako atak na jej wiarę. Dlatego nie czekałbym z rozmową, ale działał, widząc pierwsze jaskółki takiej sytuacji. Jeśli druga strona za dużo czasu spędza w kościele, jednocześnie zaniedbując naszą relację, dom i dzieci, to reagowałbym natychmiast, mówiąc wprost: Widzę, że coś się z tobą dzieje. Z czego to wynika? Jak ty to rozumiesz? Co się stało? I to jest jeszcze moment, w którym możemy się porozumieć. Natomiast jeżeli będziemy czekać, aż sytuacja nabierze kolorytu „ultra”, a skrajności nigdy nie są dobre, to może się okazać, że jest już za późno na dogadanie się. I każdy argument będzie traktowany jako atak. Dlaczego? Dlatego, że nie pasuje do systemu. Wtedy nie ma szansy na dobrą, sensowną i owocną co dla jednego będzie już ultra, dla drugiej strony wcale takie nie musi być. Przecież nie jest tak, że małżonkowie mają takie same potrzeby religijne, tak samo przeżywają swoją wiarę. Ktoś może bardziej dojrzewa i zaczyna inaczej patrzeć na swoje życie religijne. Kiedyś mu wystarczała msza raz w tygodniu w niedzielę, a teraz na przykład chce się zaangażować w jakąś wspólnotę czy jasne. Mamy do tego prawo. Więc chyba nie można oczekiwać, że małżonkowie będą zawsze na tym samym etapie wiary, zawsze tak samo gorliwi i różnice oczywiście są i zawsze będą. Ale to jednak jest inna sytuacja niż ta, gdy ktoś staje się niewierzący albo ultrareligijny. Czy wiara albo jej brak mogą nas podzielić?Jest takie niebezpieczeństwo, zwłaszcza gdy używamy wiary, żeby zyskać przewagę nad współmałżonkiem. Wyobraźmy sobie kłótnię małżeńską. Stosunkowo łatwo ulec pokusie, aby dołożyć drugiej stronie, mówiąc: Latasz codziennie do kościoła, a nie można z tobą wytrzymać! To jest gwóźdź do trumny. Wiara staje się orężem w padło w tej rozmowie jedno niezwykle istotne słowo: „miłość”. A przecież zakładamy, że rozmawiamy o ludziach, którzy się kochają. Skoro kogoś kocham, to akceptuję go takiego, jaki jest. Czyli przyjmuję go także z tą niewiarą, z tym jego innym dojrzewaniem religijnym. Na tym polegałaby dojrzała miłość?Bez słowa „miłość” nasza rozmowa nie miałaby sensu. Akceptacja to ważna część miłości. Dojrzała miłość to jednak nie tylko przyjęcie, ale również granice. To jak dwie strony tej samej monety. Miłość potrafi powiedzieć „tak”, ale umie również powiedzieć „nie”. Potrafi zaakceptować, przyjąć, ale ma też odwagę się nie zgodzić i zaprotestować. Sakrament, nawet jeśli przed ołtarzem ślubuje tylko jedna osoba, jest łaską? Tak, jest łaską, ale ta łaska potrzebuje zaangażowania i współpracy. To nie jest magia ani weksel gwarantujący, że wszystko będzie dobrze. Bóg mówi: Będę z tobą w każdej sytuacji, która cię spotka. A w tym przypadku: Będę z wami w każdej sytuacji, która was spotka. TOMASZ GAJ – ur. 1974, dominikanin, absolwent teologii PAT oraz psychologii w SWPS, ukończył podyplomowe studium terapeutyczne w Laboratorium Psychoedukacji, współautor książki Sankofa. Nie zmarnuj życia, pracuje w Dominikańskim Ośrodku Formacji i Rozwoju TABGHA, mieszka w klasztorze na Polach Redakcji portalu artykuł pochodzi z pierwszego numeru miesięcznika "W drodze" w roku portalu dziękuje wydawnictwu "W drodze" za udostępnienie powyższego materiału. Zainteresowanych pozostałymi artykułami odsyłamy do miesięcznika.
Strona Główna › Religia i mistyka › Czym jest wiara? 6 ważnych kwestii, o których należy pamiętać Czym jest wiara? | Fot. Haley Rivera Czym jest wiara? Czy jest czysto duchowa, czy może być świecka? No i przede wszystkim: jakie wiara ma znaczenie dla indywidualnego rozwoju człowieka? Na te pytania warto szukać odpowiedzi, ponieważ dzięki temu można znacznie poprawić jakość swojego życia. Wielu ludzi utożsamia wiarę z duchowością. Co prawda te dwa pojęcia często idą w parze, ale nie są ze sobą tożsame. Lepiej o tym pamiętać, jeśli poważnie myślimy o rozwoju duchowym. W przeciwnym razie można zabłądzić na duchowej ścieżce. Nie chcę, by ktokolwiek źle mnie zrozumiał. Nie mam nic przeciwko wierze. Wręcz przeciwnie: uważam ją za bardzo piękną i ważną w życiu człowieka. Wiem jednak, że wielu z nas przekracza w tej kwestii granicę rozsądku i duchowego bezpieczeństwa. Dlatego pragnę zwrócić twoją uwagę na kilka spraw, których świadomość uchroni cię przed sprowadzeniem własnej duszy na manowce. Czym jest wiara? Najprościej można powiedzieć, że wiara jest postawą charakteryzującą się całkowitym zaufaniem pokładanym w kimś (np. wiara w Boga) lub w czymś (np. wiara w ideę). Można wyodrębnić dwa podstawowe rodzaje wiary: religijną i świecką. Ludzie religijni traktują wiarę jako podstawę swoich przekonań na temat Boga, wszechświata, miejsca człowieka we wszechświecie etc. Wiara oznacza dla nich posiadanie pewności co do prawdziwości określonego zestawu poglądów. Ludzie niebędący wyznawcami żadnej religii postrzegają wiarę albo jako naiwne zaufanie niepoparte dowodami, albo jako wiarę w siebie (np. we własne umiejętności). Bertrand Russell – brytyjski filozof, matematyk, pisarz, krytyk społeczny, działacz polityczny i laureat Nagrody Nobla – napisał: Chrześcijanie utrzymują, że ich wiara czyni dobro, ale wiara innych wyrządza krzywdę [...]. To, co chcę zaznaczyć, to fakt, że każda wiara wyrządza krzywdę. Możemy zdefiniować "wiarę" jako mocne wierzenie w coś, na co nie ma dowodów. Tam, gdzie istnieją dowody, nikt nie mówi o "wierze". Nie mówimy o wierze w to, że dwa plus dwa daje cztery lub że ziemia jest okrągła. Mówimy o wierze tylko wtedy, gdy chcemy zastąpić dowody emocjami. Zastąpienie dowodów emocjami może prowadzić do konfliktów, ponieważ różne grupy skupiają się na różnych emocjach. Chrześcijanie wierzą w Zmartwychwstanie; komuniści wierzą w marksistowską teorię wartości. Żadnej wiary nie da się obronić w sposób racjonalny, dlatego każda z nich jest broniona propagandą i, jeśli to konieczne, wojną. Wiara religijna jest często krytykowana z powodu jej racjonalnej nieweryfikowalności. Tymczasem rozum i logika (w połączeniu z argumentami opartymi na dowodach) to jedyny sposób na ustalenie, które twierdzenia o świecie są najprawdopodobniej prawdziwe, a które są prawie na pewno błędne. Nie da się ukryć, że różne tradycje religijne propagują różne twierdzenia religijne. W oparciu o samą wiarę nigdy nie da się znaleźć wspólnej płaszczyzny porozumienia, która pozwoliłaby ustalić prawdę (duchową). Wiara nie daje człowiekowi narzędzi potrzebnych do korygowania błędów poznawczych. Znacznie bardziej przydatna wydaje się wiara osobista, przejawiająca się np. w przekonaniu o własnych możliwościach. W takim przypadku również można jednak wpaść w szkodliwą skrajność, jeśli człowiek zacznie wykazywać cechy narcystycznego przekonania o własnej wyższości nad innymi ludźmi. Jak widać, wiara może być bardzo niebezpieczna, jeśli utracimy nad nią kontrolę. W każdym przypadku, gdy wierzenia dominują nad zdrowym rozsądkiem, pojawia się fanatyzm – a za nim idzie ludzkie cierpienie. Wiara: o tym należy pamiętać Kiedy zajmujesz się kwestią wiary, powinieneś pamiętać o sześciu bardzo ważnych kwestiach, które przez wielu ludzi są pomijane. A w konsekwencji dochodzi do niebezpiecznych sytuacji – nawet zagrażających życiu i zdrowiu (nie tylko psychicznemu). 1. Wiara jest niezbędna do życia Są ludzie twierdzący, że bez wiary żyje im się lepiej. Być może to prawda, jeśli pod uwagę weźmiemy tylko wiarę religijną. W rzeczywistości jednak większość ludzi nie jest w stanie funkcjonować bez jakiejś formy wiary. Nawet ateista – jeśli chce coś osiągnąć – musi wierzyć w siebie (nie wspominając o samych przekonaniach ateistycznych, których znacznej części nie da się udowodnić). Wiem, że to nie to samo, co wiara w Boga. Czy jednak aż tak się od niej różni? Wiara oznacza zaufanie i pokładanie w kimś nadziei. Jeśli tak na nią spojrzymy, szybko dostrzeżemy jej prawdziwą wartość. Ośmielę się nawet stwierdzić, że życie bez wiary byłoby trudne i nieprzyjemne. A może nawet niemożliwe. Każdy bowiem w coś wierzy. 2. Źródłem wiary jest pragnienie Człowiek ma tendencję do wierzenia w rzeczy, które pragnie uznawać za prawdę. Wiele badań psychologicznych wskazuje na to, że ludzie mają skłonność do interpretowania niejednoznacznych informacji w sposób korzystny dla siebie. Można więc powiedzieć, że wiara jest jakimś sposobem na zaspokojenie potrzeb. Często bardzo skutecznym. Ludzie od zawsze pragną czegoś więcej poza zwyczajnym codziennym życiem. Rutyna ich nie zadowala. Potrzebują czegoś wykraczającego poza myśli i uczucia, poza obowiązki, pracę czy rodzinę. To przejawia się we wszystkich kulturach: poszukiwanie niezwykłości i tajemnicy. Właśnie dlatego tak popularna jest wiara w rzeczy nadprzyrodzone (a nawet zabobony). Wypływa z ludzkiej natury; jej pragnienia doświadczania czegoś wspanialszego niż szara rzeczywistość. 3. Wiara to wolny wybór Wiara jest osobistą sprawą każdego człowieka. Nikt nie ma obowiązku podzielać twojej wiary. Jeśli uważasz, że powinien – to znaczy, że coś jest z tobą nie w porządku. Każdy człowiek ma wolną wolę i prawo do własnych przekonań. Kto próbuje zmuszać kogoś do wyznawania własnej wiary, popełnia zbrodnię przeciwko wolności i poszanowaniu godności ludzkiej. Nawet jeśli rodzic oczekuje od własnych dzieci, by należały do tego samego kościoła, jest to w wielu przypadkach bardzo szkodliwe. W ten sposób można zniszczyć czyjeś życie. Znam osobiście osoby, które doznały poważnego uszczerbku na zdrowiu psychicznym z powodu wiary religijnej swoich rodziców. Przeczytaj więcej: Jak przekazywać dzieciom wartości duchowe? 4. Wiara nie jest nieomylna Wszyscy czasami popełniamy błędy. W całej historii ludzkości nie było na świecie człowieka, który nigdy by się nie mylił. Tego jednego możemy być pewni. Nawet wielcy mistrzowie, prorocy, założyciele najpopularniejszych obecnie religii światowych popełniali błędy. Byli tylko ludźmi, a co za tym idzie – nie można ich słów traktować jako nieomylnych. To niestety oznacza, że twoja wiara niekoniecznie musi być dowodem na to, że idee przez ciebie wyznawane pokrywają się z rzeczywistością i są prawidłowe. Zaakceptuj to, że może być zupełnie inaczej, niż sądzisz. Dowiedz się więcej: 10 kłamstw duchowości, które niszczą ludzkie życie. 5. Wiara nie jest wyznacznikiem moralności W wielu religiach wiarę określa się mianem cnoty. Niestety nie jest to właściwe podejście. Wiara sama w sobie nie jest ani dobra, ani zła. Nie może więc być uznana za cnotę; to nie jest koncepcja moralna. Dla przykładu, wszyscy ludzie wierzą, że niebo jest niebieskie. Czy takie przekonanie jest jednak szlachetne? Z całą pewnością nie jest. To tylko przekonanie. Nawet jeśli byłoby prawdziwe, nie stanowi wyznacznika wartości człowieka. Podobnie jest z każdą inną wiarą (również w Boga). Sam fakt bycia osobą wierzącą nie czyni z ciebie lepszego człowieka od ateisty. Czy kogokolwiek innego. Dowiedz się więcej: Jaka jest różnica między religią a duchowością? 6. Wiara nie zobowiązuje wszechświata do działania Nawet w Biblii jest wyraźnie napisane, że Bóg nie ma żadnego obowiązku wysłuchiwania modlitw swoich wyznawców. Zapewne znasz powiedzenie: niezbadane są wyroki boskie. Pamiętaj więc, że twoja wiara nie ma mocy decydowania za tego, w kogo wierzysz. Plan wszechświata (albo Boga, jeśli w niego wierzysz) może różnić się od twojego. Nie traktuj więc swojej wiary jako gwarancji spełnienia marzeń i dobrego życia. Czy wiara wystarczy? Wiara jest ogromnie silna. Nie znaczy to jednak, że może być jedyną formą praktyki duchowej. Zazwyczaj pojawia się na początku, kiedy człowiek musi pewne rzeczy brać na wiarę, ponieważ inaczej się nie da. Kiedy pojawia się oświecony nauczyciel duchowy, większość jego nauk jest zbyt trudna i niepojęta dla przeciętnego człowieka. Jeśli ktoś chce iść za swoim mistrzem, będzie musiał mu zawierzyć. To całkowicie naturalny mechanizm. W duchowości jest to jednak dopiero początkiem; jednym z pierwszych kroków na ścieżce do prawdziwego zrozumienia. Jeśli zatrzymasz się na poziomie wiary, nigdy tak naprawdę nie będziesz praktykować duchowości. Nie zbliżysz się do oświecenia czy zbawienia nawet o centymetr. Musisz zajrzeć głęboko we własne wnętrze i tam poszukiwać ostatecznych odpowiedzi, a nauki proroków i mędrców traktować tylko jako wskazówki ułatwiające duchową wędrówkę. Nie mogą one być dla ciebie prawdą ostateczną, bo możesz stać się fanatycznym więźniem przekonań głoszonych przez innego człowieka. A przecież w prawdziwej duchowości nie chodzi o coś takiego. Zmień czyjeś życie na lepsze! Udostępnij: Kategorie: Religia i mistyka Autor: Wojciech "Abaren" ZielińskiZałożyłem tę stronę internetową, by pomóc wszystkim osobom, dla których liczy się uniwersalna duchowość. Nie taka, która nakłania do nienawiści i walki, lecz prawdziwa - skupiona na szczerych poszukiwaniach prawdy.
#1 Jak już wspomniałem wiara dla mnie jest uzupełnieniem mojego życia. Wypełniem pewnej pustki. Po prostu uważam, że każdy musi w Coś wierzyć. Niektórzy swoją wiarę pokładają w nauce, inni w Bogu, a jeszcze inni a Allachu itd. Tu nie chodzi o to w co wierzyć, ale żeby wierzyć. Jeden powie, że ma naukowe dowody, że żaden Bóg nie istnieje i w nie wierzy. Natomiast inny powie, że dla niego dowodem jest Biblia, Koran itp. Każdą z tych "dziedzin" łączy jedno... wypełniają pustkę siedzącą w człowieku. Bo często (ale nie zawsze) jest nam łatwiej wierzyć w jakieś dowody, czy stare pisma niż w drugiego człowieka. Właśnie poprzez brak takiego wsparcia szukamy czegoś w co możemy wierzyć. Może jestem jakimś idealistą i dlatego chciałbym znać Wasze opinie na ten temat... Pozdrawiam #2 Wiara dla mnie jest tym, co mówi na ten temat Hebrajczyków 11:1: "Wiara, to nacechowane pewnością oczekiwanie rzeczy spodziewanych, oczywisty przejaw rzeczy realnych, choć nie widzianych". #3 Bo często (ale nie zawsze) jest nam łatwiej wierzyć w jakieś dowody, czy stare pisma niż w drugiego człowieka. Właśnie poprzez brak takiego wsparcia szukamy czegoś w co możemy wierzyć Czym dla mnie jest wiara? Wiara w Boga jest dla mnie najwyższą czymże byłoby to nasze życie bez tej wiary?Pustką. Życie przeciekałoby nam między palcami,a wierząc mamy tę świadomość,że jest czuwa nad tym światem. #4 Wiara dla mnie to... *poczucie bezpieczeństwa *zaufanie *pewność *szczęście *miłość *nadzieja #5 Wiara jest dla mnie czymś podstawowym w życiu. To właśnie z niej wynika jaka jestem i co robię. Podejmuję decyzje życiowe w oparciu o to w co wierzę. Nie jest dla mnie dodatkiem do życia, jest tym na czym osadzone jest moje życie. Sprawia, że Bóg jest dla mnie bliską realną osobą mającą bezpośredni udział w tym co mnie spotyka na codzień. #6 Wiara jest dla mnie czymś podstawowym w życiu. To właśnie z niej wynika jaka jestem i co robię. Podejmuję decyzje życiowe w oparciu o to w co wierzę. Nie jest dla mnie dodatkiem do życia, jest tym na czym osadzone jest moje życie. Sprawia, że Bóg jest dla mnie bliską realną osobą mającą bezpośredni udział w tym co mnie spotyka na codzień Tak samo dla mnie #7 Dla mnie wiara, to Bóg. Bo nikomu nie jestem w stanie aż tak zawierzyć, jak Bogu. I mam pewność, że nigdy mnie nie zawiedzie ... #8 Wiara wskazuje nam drogę, jest calkowitym uzupełnieniem naszego życia, to coś co pozwala mi widzieć piękno i dzieło Boskiego stworzenia w każdym z nas, Ja wierzę w Boga całym sercem chociaż kiedyś nie wierzyłem w Niego ale to On wskazuje nam drogę, wiara uszlachetnia, pozwala nam cieszyć sie każdym dniem, daje tak wiele a tak niewiele wymaga wystarczy poprostu wierzyć #9 Wiara bez uczynków jest martwa (Jakuba 2:18-26). Wiara to więc slogan na ustach tych, którzy nie popierają jej uczynkami. #10 Wiara to cos co przytrzymuje mnie przy zyciu .... ona jedynie mi pozostala!!!!! #11 Żeby zrozumieć, czym jest wiara, to trzeba najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie, czy żeby wierzyć, trzeba mieć dowody. #12 ja dowodów nie potrzebuje. ja widzę i czuje Boga każdego dnia. dla mnie jest ważne pytanie czy Bóg istnieje, ale jak ON tak naprawde jest. staram się wiedzieć o NIM jak najwięcej. #13 Jeżeli "wierzymy" w coś, na co nie mamy dowodów, to nazywamy taką wiarę łatwowiernością. BlizZ Oczekujący Przyszłości #14 Jeżeli "wierzymy" w coś, na co nie mamy dowodów, to nazywamy taką wiarę łatwowiernością. Jamsen, ale przecież przeciwnicy Boga w którego obaj wierzymy nie traktują dowodów które ty uznajesz za pewne, za dowody którym można zaufać. Wiara właśnie tym się różni od wiedzy, że próbuje objąć sobą coś, czego nie możemy pojąć rozumem #15 przeczytaj Hebrajczyków 11:1 i przemyśl. #16 Hbr 11,1 1. Wiara zaś jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy. (BT) czyli Jamsen to wiara jest dowodem, tych rzeczy których się spodziewamy, a nie wiara domaga się dowodów by mogła zaistnieć. może bardziej chodzilo ci o coś takiego: 1 P 3,15 15. Pana zaś Chrystusa miejcie w sercach za Świętego i bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia tej nadziei, która w was jest. (BT) a co do mojej wiary to tak: "wierzę w Boga" może oznaczać "wierzę, że Bóg jest" - ale ja tak powiedzieć nie mogę, bo ja nie wierzę. ja to wiem. Bóg doswiadczył mnie w życiu na tyle, że gdybym mówiła, że Jego istnienie nie jest pewne to byłoby to zwyczajne kłamstwo z mojej strony. dalej "wierzę" może oznaczać "wierzę Bogu", "ufam Bogu" - i to jest to. sedno wiary. dla mnie wiara nie jest uzupełnieniem mojej egzystencji, pragnień itp. wiara jest ich źródłem, sednem wszystkiego. pozdrowienia dla wszyskich kochających Boga oraz dla tych, którzy jeszcze tego szczęścia nie zaznali - uszy do góry, "na każdego przyjdzie pora na radosny strzał amora" #17 Spioh, muszę przyznać że ładnie to napisałaś #18 Rzeczą niewykonalną byłby pobieżny bodaj przegląd szkód i korzyści, jakie można wiązać z wiarą religijną, podobnie jak trudno jest ocenić korzyści i szkody związane z wiarą w terapię magnetyczną, feng shui czy coś jeszcze innego. Jasne jest, że wiara pełni określoną funkcję, udziela całkowicie realnej odpowiedzi na ludzkie pragnienia i potrzeby. Niektóre z tych potrzeb mogą być niezbywalnym elementem ludzkiej natury - potrzeba ceremonialnego podkreślenia najważniejszych momentów życia, albo potrzeba poetyczności, symbolu, mitu i muzyki, dzięki którym można dać wyraz swym emocjom i więzom społecznym, które z kolei potrzebują okazjonalnego podtrzymania. To jest dobre. Na nieszczęście niektóre z pragnień mogą być w znacznie mniejszym stopniu godne uznania: pragnienie separatyzmu, narzucenia innym swego sposobu życia, odnalezienia moralnego usprawiedliwienia dla kolonializmu, dla kulturowego imperializmu i równocześne uwolnienie się od poczucia winy przez przypisanie wszystkich tych czynów woli boskiej. Na każdego pokojowo nastawionego, życzliwego mistyka przypada armia kapelanów przekonujących żołnierzy, że Bóg jest z nami. Osobiście nigdy nie widziałem hasła głoszącego "Nienawidź, jeśli kochasz Jezusa", ale czasami wydaje mi się, że mógłby to być dobry slogan dla skrajnej prawicy. #19 Witam! Wiara?Wszyscy deklarują tutaj co ona niesie i jak wpływa na nich to już malo kto tak to pewnośc rzeczy przyszłych. Ale czy to ma wpływ na nas i nasze życie i przyszlość. Mat28(18) A Jezus przystąpiwszy, rzekł do nich te słowa: Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi. 19)"Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego," W tym zleceniu danym swoim posłąńcom nie ma mowy o tym by szerzyli wiarę z tego wniosek ,że wiara to trochę malo. Apostołowie wierzyli i młodzieńiec też apostołowie są nazwani uczniami. Co znaczy uczniostwo? Myślę ,że tu jest temat odpowiedni ku temu Pokój #20 czyli Jamsen to wiara jest dowodem, tych rzeczy których się spodziewamy, a nie wiara domaga się dowodów by mogła zaistnieć. Hebrajczyków 11:1 Wiara to nacechowane pewnością oczekiwanie rzeczy spodziewanych, oczywisty przejaw rzeczy realnych, choć nie widzianych.
Ostatnio dodane Ostatnio komentowane Tagi Czym jest dla mnie wiara? Zacznijmy od tego czym jest wiara. Każdy człowiek inaczej interpretuje to pojecie. Dla mnie wiara to przekonanie o czymś. Wiele osób uważa ze wiarę przyjęcie istnienia jakiejś siły wyższej, autorytetu, któremu należy się podporządkować. Tak właśnie jest w chrześcijaństwie. Wierni wierzą w istnienie Boga, który wszystko stworzył i wszystkim rządzi. Ja osobiście jestem katoliczką i wierzą w Boga. Wierzę w to że istnieje, że czyni cuda, że umarł za nasze grzechy i że dla nas zmartwychwstał. Wierzę również w życie pozagrobowe, niebo, piekło, pismo święte i wspólnotę kościoła. Jednak mam pewne wątpliwości co do instytucji kościoła. Mają na to wpływ wydarzenia w Kościele z ostatnich lat. Również niewierzący rówieśnicy przyczyniają się do podważenia jej. Tak więc wiara jest ważna w moim życiu. Bez wiary człowiek jest zdany na siebie. Myślę, że gdyby nie Bóg było by mi dużo trudniej w życiu, gdyż nie miała bym podpory duchowej, która jest dla mnie bardzo ważna. Komentarze (Komentować może tylko zalogowany użytkownik, który wykonał rejestrację pełną.)Brak komentarzy. Może warto dodać swój ...
czym jest dla mnie wiara