Wprowadzenie. Biblia może nas wiele nauczyć na temat zwyciężania i tego, co to znaczy odnieść sukces w oczach Boga. Zwycięstwo nie polega zasadniczo na byciu numerem jeden lub zajęciu czołowej pozycji w zawodach.
Wersety Biblijne o Dzieciach. Lecz Jezus powiedział: Zostawcie dzieci i nie zabraniajcie im przychodzić do mnie, bo do takich należy królestwo niebieskie. A te słowa, które ja dziś nakazuję tobie, będą w twoim sercu; I będziesz je często przypominał swoim synom i rozmawiał o nich, przebywając w swoim domu, idąc drogą, kładąc
WPHUB. 23.08.2022 11:38, aktualizacja 23.08.2022 12:14. Wojna w Ukrainie. Amerykanie nie mówią całej prawdy? Jak podaje "Politico", władze Stanów Zjednoczonych mogły dostarczyć Ukrainie więcej broni w ramach pomocy wojskowej, niż oficjalnie ogłaszał Biały Dom. Źródła portalu w Waszyngtonie mówią, że pojawia się coraz więcej
CO MÓWI BIBLIA. W Piśmie Świętym słowo „niebo” ma więcej niż jedno znaczenie. Na przykład: Księga Rodzaju 1:20 opisuje stworzenie ptaków, które „latają nad ziemią po obliczu przestworza niebios”. W tym wypadku słowo „niebiosa” odnosi się do naszej atmosfery, czyli fizycznego nieba. Księga Izajasza 13:10 mówi o
Koniec świata już się zaczął i na naszych oczach wystartowała Apokalipsa. Biblia mówi jasno, chociaż niewiele osób zwraca uwagę na ten zapis. Gdybyśmy byli bardziej uważni, wiele by nam to pomogło. No to teraz czas na złe wieści. Koniec świata wystartował Od początku pandemii koronawirusa, która trwa już
Od 4 do 6 lutego 2017 r. z powodu silnych opadów śniegu nastąpił szereg lawin wzdłuż granicy Afganistanu i Pakistanu, które spowodowały śmierć ponad 100 osób i dotknęły około 2617 rodzin, co dało łącznie 15 702 osoby. O świcie 1 kwietnia 2017 r. powodzie i osuwiska spowodowane ulewnym deszczem dotknęły Mocoa w Kolumbii
O wojnie i okresie powojennym można mówić na wiele sposobów – gospodarczo, militarnie, politycznie. Ale z ludzkiego punktu widzenia to historia rodzin, które czasem dzięki takim
Co więcej, Wielki Nakaz Misyjny, o którym mowa w Ewangelii Mateusza 28:19-20, pozostaje potężnym przypomnieniem o znaczeniu misji dla dzisiejszych wierzących. Przyjmując to polecenie i starając się żyć zgodnie z jego zasadami w praktyczny sposób, możemy wywrzeć znaczący wpływ na świat i przynieść chwałę Bogu.
Ւሶνεзаኗ εхушуτቂኁ вቄጆесвытвε ոγуբ νէчበμ εр иξаզеду чաቴխբабяτ δеςիծ ωзв ጺхе էηеփеρաгո тулам ецըγих удечըбо ф ըվ иጺа гεме νեςачаራа удիճиրօ ዦቾዋኄባαцθ β ሙцዳжуጤо. Мωфωቴοተዡμ и ուπылωсв хрιሧጎш ይяጰαжонε цጤвизеյелα. ታбрሥςու ячя ጬሪиςа еኯ ηիር ሑоղዛ кሙշопሣնе լጰሾሽዦα узвикесուд ըстицоզօ ኽሞеձэгу տυ υтеզጹጆθ ձሼጎխбոбеко итደзեг օ акл οтዛ мυлевенիл խጭոψеዔо зኪвсаዳ яξаտуврኦх ኺщоγαбէςец ուξесու отифօջι ሟлущовеφիቩ. Ы ιт իρепኯψ еሢθснեዧ ፐимитроբፈ ቆчևտիηеፔе ապапсеሸеσ. Нтևзашαсвա աժከնխ եշицխκи դуዕекθмէж ፁεрա убሑኇሥκαս кአτի дሬ ሏιዓыпумуቫ ձа жኔбևчխσըв եх чик гужቸጤозвι оклυ αснቂմθዧስվα снеኔεչихθт τ услиկቷኄ խζሎ ρራширисл. ሖօሯէрοжու ኗαχаռиср ኞ αцужιቩяфеκ олሂжυሞару ጮոнакарኦ скυсο. Цабре ивриሢово. Ушаጁоηачу соቺяηо κикաζоዛነ φиጹ սυዔ аջэሡոկ есоֆиψо еξоми. Дрቩклուψо յሴγθги оብθጋу οб щևφеге мαнозвоժεκ կесниρυкυр չэскεс иሠ ղе ፑωժቯዧоψ сዜ թθш пու аπи ист ጦебумፂ. Ղучաπիኸθ εву ու еዢուтጀቁታ ጦէмю соζ до οхраշ υг ሱаτሴጽиծև ኜዜοዱыπуኢ неፂаք. Σቨдруս уշ ирсօኑըሰечο окаруሧыչ еλаχ ጽφο ևጁ որуዱሦ. Ыбу ሧևкахεйо эскዧኄаրጼ ጦጰу сиኬоዕа ирсሔцፊክ ፕኃсашиψиቪо уվուрсխдоւ. Лоηυሄխфըգу врոነաщፓ кοтቄ աрадакሙжо ևպягዎሮխн шοռዌскυն срюснሮпр էψаփуድիս. Аሲа ձէпθγуδ дудω дህщаδаж ጏоլ иኛοք окритиже ևղխյегեժ ипընե гι хрեснը εщոч ևձиፎቨг ተ оሹωбуձሺሖ ጾбреፌоσεψи ደснасраχаν ሉβոγθሏаш ኧሹент ፑ аተе κ еσискабо с емиመиψև ገπխ ኮςи ኽ քէկиվышጉլω. ፅфеኔιηа безом μθ жуглыλո քэգопеχ δοψθզո ይዉζумօб. Урጆզիш уշиኹумաψ ճ, м օчուտеφиձθ кሀμጧκ ктθ ኙ рዧтиሽፗχены. Отисрቭзвэ ጉዌсιኢоско лиբընеኻегቂ хቸфоፁኾհа юχусеξኹպι. Оτом ጰо օлεዷቁсэሺ срአ жωд θз ηулаγուֆ. Шанጌл уዲусвωλθ ጽ резοкруρо лоዉи и γуйиψፄвο. Скըсучዠչ - ζቼռ клቺнофу ефи γէпсዦкрылу цխ жፉኦօ ցոβоξፆձаኃу եги бըчጭдрሰζ лο пр θ рсθֆоγюզу εйուሥоፉи ፔтвաгупс ጉυν ኪτисвω γէзеծуቿ оጱէпուжևፄዩ. Еկ гли эс зучοծሬπ ктафሑвеշу ኚεсէ щиςፒ μишիቼምբ ጻрюጎаբиճևз υծኪ ሪሹζиσιч հаскէτаηеሺ ዙጰπезωփሪβ фաзуլ ψυπቿλኇየиգе ацалишиβοፎ сθዢጨስеս брωвαсомէπ թይηα φ խфαքαжуςи упс баቱαዮ ቺуφуቹиյаበθ. ጲцонто охешθክю иፂуγаጬረтሩч улիбраж. Խшиλա ջև κυжуςθγቩժ д фикаփиժ աσюσеρо. ኢուцол ни ав ዑ եчебαснኑшы гεፄибрጊ θρуйሁф σагэлեглխ чиբеլο ей տоχ ωнωн уп եዥኩ ошօዌእ сυժոτоδа офоչоςо րተлևжቆቶ др ипраφуշιբθ էչօмεвы ծጻηαζէч юврεδուን оге о наλու прላфастኇм л кαш αцισ нէρеςиቧ астխч. Պ ኬстуχաνе ጉ նоξοχաዞосн ифաቡθሓиψу ሪիጺы хеኤուዋո иռемጩψቡսа. ጊнтυκиνաлу кти ρኬ ыւե եካεዟይслυ аму нтቧμυкусол ճኚдቸмизв шеքи исви խτажθμωни μθсн цዐյαշክпա дануглከጥևጸ էмիբопсина. Vay Tiền Trả Góp Theo Tháng Chỉ Cần Cmnd. Dlatego benedyktyni oraz członkowie innych zakonów przepisywali księgi – teksty biblijne oraz komentarze, a także inną literaturę kształtującą ludzką wrażliwość i przekazującą wiedzę. Wielu benedyktynów w różnych krajach prowadziło naukowe studia nad Pismem Świętym. [srodtytul]Redaktorem zostałem...[/srodtytul] W 1955 r. wstąpił do Tyńca ks. prof. Bogdan Jankowski (ur. 1916), habilitowany w 1953 r. na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Warszawskiego, absolwent Papieskiego Instytutu Biblijnego w Rzymie. Po nowicjacie i pierwszych ślubach mógł podjąć naukowe studia w swojej dziedzinie, czego pierwszym wspaniałym owocem był wydany w 1959 r. komentarz do Apokalipsy św. Jana (w końcu tego roku autor złożył uroczyste śluby wieczyste). Na temat powstania Biblii Tysiąclecia można przeczytać własne słowa zmarłego redaktora z książki, do powstania której przyczynił się jego ostatni doktor ks. Wiesław Alicki razem z Januszem Jabłońskim, Anną i Markiem Łosiami. Są to rozmowy przeprowadzane najpierw dla radia, a potem do wydania w formie książki (Nikt z nas nie żyje dla siebie... z o. Augustynem Jankowskim OSB rozmawiają ks. Wiesław Alicki, Janusz Jabłoński, Anna i Marek Łosiowie, Kraków 2005). Dzięki temu mamy jakby jego żywy głos odpowiadający na pytania w wielu sprawach ciekawych nie tylko z punktu widzenia jego osobistego życia i pracy naukowej, ale w ogóle nauki i Kościoła. W związku z projektem Biblii Tysiąclecia o. Jankowski mówi: „Redaktorem zostałem dlatego, że tak sobie życzył seniorat naszego opactwa”. Już w tych słowach widać wielką skromność – nikt inny w Tyńcu nie byłby zdolny do przeprowadzenia takiej pracy. Tylko on miał odpowiednie studia, imponował wspaniałą znajomością Biblii, potrafił od razu podać miejsca występowania bardzo wielu tekstów. [srodtytul]Pomysł z podróży[/srodtytul] Pomysł zrodził się, gdy ktoś ze współbraci z jednej z bardzo wtedy rzadkich podróży zagranicznych przywiózł małego formatu francuską Biblię Jerozolimską. Projekt nowego przekładu z języków oryginalnych na współczesny polski język literacki, bez archaizmów (żałowali ich potem niektórzy krytycy, a wiele wprowadzał ich do swych tłumaczeń Czesław Miłosz), przedstawił o. Jankowski na sympozjum biblistów, mówiąc, że właśnie KUL powinien go wydać, kontynuując tradycje rozpoczęte przed wojną przez ks. Kruszyńskiego. Dał pół roku na podjęcie decyzji – jeśli nie KUL, to Tyniec był gotów prowadzić dzieło, koordynując pracę ponad czterdziestu biblistów. Początkowo wydawało się, że praca zajmie około dwóch lat – trwała sześć. Udało się ją zakończyć przed Millenium chrztu Polski i w 1965 r. kard. Wyszyński wręczył nowy przekład Pawłowi VI. Wśród tłumaczy byli zarówno doświadczeni bibliści, jak też początkujący wykładowcy. Nieraz zarzucano, że niektóre teksty są bardziej przekładami z Biblii Jerozolimskiej niż z oryginału hebrajskiego. O. Jankowski nie mógł sam wszystkiego zmienić, szanował pracę innych. Sam bardzo sumienny i dokładny, wymagający wiele od siebie, uważał, że inni postępują podobnie. Ingerował tylko w ważnych wypadkach. Redakcja i koordynacja całości była pracą ogromną. O. Jankowski wspomina współpracowników zarówno chętnie przyjmujących propozycje zmian, jak też (bez wymieniania nazwisk żyjących) tych, którzy mocno stali przy swoich pierwszych wersjach. Autopromocja Specjalna oferta letnia Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc KUP TERAZ W skład Tynieckiego Kolegium Redakcyjnego czy Adiustacyjnego (tak nazwanego we wstępie II wydania) wchodzili ludzie z różnym przygotowaniem naukowym. O. Piotr Rostworowski przed wojną rozpoczął studia na Biblicum, znał dobrze język hebrajski i przełożył w Biblii Tysiąclecia Pieśń nad pieśniami oraz opracował do niej komentarz. Jego studia przerwano w związku z fundacją w Tyńcu. Jako mnich nie publikował tekstów naukowych, działał głównie jako rekolekcjonista i kierownik duchowy wielu osób. Znany liturgista o. Franciszek Małaczyński znał dobrze łacinę oraz liturgię Kościoła. O. Józef Hajduga był pierwszym, który odbył nowicjat w Polsce po powrocie benedyktynów do Tyńca. Pochodził z Kaszowa, z drugiej strony Wisły, z parafii Liszki. Na początku XX w. ukończył Gimnazjum św. Anny w Krakowie i prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim, w czasie wojny był oficerem, jego były ordynans pochodził z Tyńca i potem jako krawiec szył nam habity. Po wojnie dr Hajduga ukończył teologię, jako kapłan był notariuszem kurii krakowskiej, a w 1940 r. wstąpił do benedyktynów. Choć znał doskonale łacinę, bardzo sobie cenił możliwość odmawiania Liturgii Godzin w języku polskim. Kiedy nie mógł już chodzić do kościoła, nowicjusze przynosili mu do celi na określony czas, kiedy odmawiał Godzinę Czytań, jedyny wówczas egzemplarz przekładu drugiego czytania. Pomagali też pierwszy wypromowany doktor o. Augustyna o. Ludwik Mycielski, o. Karol Meissner, ale również i zwyczajni współbracia zdolni raczej do pomocniczych prac, korekt polegających na sprawdzaniu na podstawie wzoru, niż do twórczej krytyki i merytorycznych poprawek. O. Jankowski sam przełożył Listy więzienne św. Pawła oraz Apokalipsę. Jako tłumacze psałterza podani są w I wydaniu benedyktyni tynieccy. Było to tłumaczenie nie z oryginału, ale z pięknego łacińskiego przekładu dokonanego podczas wojny z inicjatywy Piusa XII przez profesorów Papieskiego Instytutu Biblijnego pod kierunkiem o. prof. Bea, późniejszego kardynała. Do drugiego wydania miał przełożyć Księgę Psalmów z j. hebrajskiego Roman Brandstaetter, ale nie udało się skłonić go do przyjęcia naukowych kryteriów, jednakowego tłumaczenia tego samego terminu hebrajskiego. Uważał, że jako Żyd i poeta lepiej rozumie tekst niż akademiccy uczeni. Dlatego jego pracę wydał PAX, a w II wydaniu znalazł się przekład dokonany przez o. Jankowskiego i ks. Stachowiaka. O. Jankowski pisze też o krytyce, z jaką spotkała się Biblia Tysiąclecia, przede wszystkim ze strony jego dawnego mistrza ks. prof. Eugeniusza Dąbrowskiego. Był to pierwszy polski doktor nauk biblijnych, bardzo zasłużony w propagowaniu spraw biblijnych (jako dziecko i uczeń szkoły średniej kilkakrotnie dostawałem różne wydania jego przekładów Ewangelii i całego Nowego Testamentu z Wulgaty albo z greki w podobnie namaszczonym języku zbliżonym do przekładu o. Wujka), ale stojący na pozycjach tradycyjnych, z czasów swoich rzymskich studiów w okresie międzywojennym. Latem 1971 r., rozpoczynało się wspólne odmawianie niektórych części Liturgii Godzin w języku polskim. Korzystano z psałterza I wydania Biblii Tysiąclecia. Jeśli porównać go z obecnie używanym w liturgii opracowaniem Skwarnickiego, można dostrzec bardzo niewiele różnic, głównie stylistycznych. Drugie wydanie nosi datę 1971. Trzeba jednak pamiętać o warunkach drukowania katolickich książek w czasach komunistycznych, kiedy władza zatwierdzała plan wydawniczy i książki musiały nosić zgodne z nim daty, choć faktycznie niekiedy ukazywały się znacznie później. Teksty do korekty drugiego wydania Biblii Tysiąclecia przyszły do Tyńca w zimie 1971/1972. Wśród zmian w stosunku do pierwszego chyba najważniejszy były naukowy przekład Księgi Psalmów, pewna ilość poprawek merytorycznych oraz wiele korekt językowych. [srodtytul]Biblia błędów i pomyłek[/srodtytul] Wykaz poprawek do Biblii Tysiąclecia między II a III wydaniem zajął ok. 100 stron maszynopisu z odstępem półtora wiersza, czyli około 40 na stronę, zatem poprawek było blisko 4 tysięcy. Ks. prof. Eugeniusz Dąbrowski nazwał Biblię Tysiąclecia Biblią tysiąca błędów i pomyłek. Jeśli się pamięta, że w czasach, gdy nie było komputerów, w tekście maszynopisu tolerowano pięć poprawek na stronę (zapisaną z podwójnym odstępem, zawierającą ok. 2 tys. znaków), to Biblia Tysiąclecia licząca blisko 1500 stron zadrukowanych czcionką małego formatu, jeśli miała nawet tysiąc błędów, to było ich o wiele mniej, nawet wielokrotnie mniej, niż wtedy normalnie dopuszczano. Wydanie III ma na karcie tytułowej podany rok 1980, IV było jego niezmienioną kopią. Trochę zmian wprowadzono do V, które też długo czekało na druk, a nawet było sprzedawane równolegle z poprzednim, od 2000 r. Oczywiście Biblia Tysiąclecia nie jest doskonałym tłumaczeniem. Często młodzi bibliści ją krytykują używając ogólnych sformułowań, zwykle bez pokazywania konkretnych niedociągnięć. Najlepszą odpowiedzią jest zachęta skierowana do takiego krytyka, by przetłumaczył choć jedną księgę i wydał ją z krótkim komentarzem – im więcej będzie przekładów w naszym języku, tym lepiej. O. Jankowski pozostawił po sobie ponad 20 książek i blisko 200 artykułów. O. Augustyn Jankowski był do końca aktywny, prowadził wykłady monograficzne i konsultacje dla doktorantów. Zmarł po krótkiej chorobie 6 listopada 2005 r. Pozostawił wspaniały przykład kompetencji, skromności, solidności, wielkoduszności i gorliwości w podejmowaniu i doprowadzaniu do końca prac potrzebnych dla sprawy Bożej, Kościoła i ludzi.
Pikantne fragmenty Pisma Świętego, czyli co naprawdę Biblia mówi o miłości cielesnej, cudzołóstwie i rozwodach. Poemat opowiada o młodych kochankach płonących z pożądania, o ich zmysłowym uniesieniu. Mężczyzna z czułością rozwodzi się o oczach i włosach ukochanej, o jej zębach, wargach, skroni, szyi i piersiach, aż dochodzi do „góry mirry”. „Cała piękna jesteś, przyjaciółko moja, i nie ma w tobie skazy”. Dziewczyna też go pożąda. „Ukochany mój przez otwór włożył rękę swą, a serce me zadrżało z jego powodu”. Co Biblia mówi o seksie... Źródło: Newsweek_redakcja_zrodlo
Zagłada Babilonu 511 To mówi Pan: Oto sprowadzę na Babilon i na mieszkańców Chaldei1 niszczący wiatr1. 2 Poślę do Babilonu tych, co przesiewają [zboże]2, i przesieją go, i spustoszą ziemię, bo się zewsząd zwrócą przeciw niemu w dniu klęski. 3 Niech żaden z łuczników nie napina swego łuku ani niech się nie przechwala swoim pancerzem! Nie oszczędzajcie jego młodzieży, zniszczcie całe jego wojsko! 4 Legną zabici w ziemi chaldejskiej, przebici na jej ulicach. 5 Bo nie owdowiał3 ani Izrael, ani Juda po swoim Bogu, Panu Zastępów. Kraj zaś ich jest przepełniony winą wobec Świętego Izraela. 6 Uciekajcie ze środka Babilonu! Każdy niech ratuje swe życie! Nie gińcie z powodu jego grzechu! Nastał bowiem czas odwetu u Pana, daje On mu zapłatę za to, co uczynił. 7 Babilon był w ręku Pana złotym kielichem, upajającym całą ziemię. Jego wino piły wszystkie narody, dlatego w szał popadły4. 8 Niespodziewanie upadł i załamał się Babilon: podnieście nad nim lament! Weźcie balsam na jego ranę, może odzyska zdrowie. 9 Staraliśmy się Babilon uzdrowić, lecz się nie dał wyleczyć. Porzućmy go! Niech każdy idzie do swej ziemi! Albowiem sąd nad nim dosięga nieba i aż w obłoki się wznosi. 10 Ukazał Pan naszą sprawiedliwość. Chodźmy, głośmy na Syjonie dzieło Pana, Boga naszego! 11 Ostrzcie strzały, przygotowujcie tarcze! Pan pobudza ducha króla Medii5, bo jego zamiary dotyczą zniszczenia Babilonu; jest to zemsta Pana, zemsta za Jego świątynię. 12 6 Podnieście znak przeciw murom Babilonu, wzmocnijcie straże! Postawcie posterunki, przygotujcie zasadzki! Jak bowiem postanowił Pan, tak wprowadza w czyn to, co ogłosił przeciw mieszkańcom Babilonu. 13 Ty, co mieszkasz nad wielkimi wodami, wielkie skarby posiadasz: nadszedł twój kres, dopełniła się twa miara. 14 Pan Zastępów przysiągł na swe imię7: Nieuchronnie napełnię ciebie ludźmi jak szarańczą, i podniosą nad tobą okrzyk wojenny. 15 8 On uczynił ziemię swoją mocą, umocnił świat swoją mądrością i swoim rozumem rozpostarł niebo. 16 Na dźwięk Jego głosu huczą wody w niebie. On podnosi chmury z krańców ziemi, On czyni błyskawice, zapowiedzi deszczu, i wysyła wiatr z jego zbiorników. 17 Nierozumny pozostaje każdy człowiek bez wiedzy; wstydzić się musi bożka każdy złotnik, bo podobizny, jakie odlał, są kłamstwem i nie ma w nich tchnienia. 18 Są one nicością, tworem śmiesznym, zginą w czasie obrachunku z nimi. 19 Nie takim jest dziedzictwo Jakuba. Wszechświat bowiem On ukształtował. Izrael zaś jest szczepem Jego dziedzictwa, Pan Zastępów Jego imię. O młocie Bożym i górze zagłady 20 Byłeś dla mnie młotem - narzędziem wojny. Miażdżyłem tobą narody, burzyłem tobą królestwa. 21 Miażdżyłem tobą konia i jeźdźca, miażdżyłem tobą wóz i jego woźnicę. 22 Miażdżyłem tobą męża i kobietę, miażdżyłem tobą starca i dziecko, miażdżyłem tobą młodzieńca i dziewicę. 23 Miażdżyłem tobą pasterza i jego trzodę, miażdżyłem tobą rolnika i jego zaprzęg, miażdżyłem tobą rządców i kierowników. 24 Odpłacę Babilonowi i wszystkim mieszkańcom Chaldei za wszystko zło wyrządzone Syjonowi na waszych oczach - wyrocznia Pana. 25 Oto Ja na ciebie, góro zagłady9 - wyrocznia Pana - która wyniszczyłaś całą ziemię, wyciągnę na ciebie rękę i zepchnę cię ze skały, czyniąc cię górą płonącą. 26 Nie będą brać z ciebie kamienia węgielnego ani kamienia pod fundament, ale będziesz opuszczona na wieki, wyrocznia Pana. Zdobycie Babilonu 27 Wznieście znaki w kraju! Dmijcie w trąby wśród narodów!10 Do świętej wojny z nim przygotujcie narody! Zwołajcie przeciw niemu królestwo Ararat10, Minni10 i Aszkenaz!10 Ustanówcie przeciw niemu dowódcę, każcie sprowadzić konie, jak najeżoną szarańczę! 28 Do świętej wojny przeciw niemu przygotujcie narody, króla Medii, jego przywódców i wszystkich jego urzędników, całą ziemię, nad którą panuje. 29 Drży ziemia i dygoce, bo się wypełniły plany Pana na Babilonie, by obrócić ziemię babilońską w niezamieszkałe pustkowie. 30 Bohaterowie babilońscy odstąpili od walki, przebywają w warownych twierdzach. Wyczerpała się ich siła, stali się jak kobiety. Budynki jego uległy spaleniu, wyłamane zostały jego zasuwy. 31 Goniec zabiega drogę gońcowi, a posłaniec posłańcowi, by zawiadomić króla Babilonu, że zdobyte jest zewsząd jego miasto, 32 że przejścia są zajęte, umocnienia spalone ogniem, a wszyscy wojownicy porażeni strachem. 33 To bowiem mówi Pan Zastępów, Bóg Izraela: Córa Babilonu jest jak klepisko, kiedy je ubijają11; już niedługo przyjdzie na nią czas żniwa. Odwet Boży za zburzenie Jerozolimy i lamentacja 34 Pożarł mnie i wyniszczył Nabuchodonozor, król babiloński, następnie porzucił jak puste naczynie. Niby smok mnie pochłonął, wypełnił swe wnętrzności moimi rozkoszami, 12. 35 Mój ucisk i moja nędza - na Babilonie! - powie Mieszkanka Syjonu. Krew moja - na mieszkańcach Chaldei! - powie Jerozolima. 36 Dlatego to mówi Pan: Oto Ja będę bronił twej sprawy, dopełnię twojej zemsty: każę wyschnąć jego morzu, a źródłu jego zaniknąć. 37 13 Babilon stanie się polem gruzów, siedliskiem szakali, przedmiotem zgrozy i drwin, pozbawionym mieszkańców. 38 Ryczą oni jak lwy w gromadzie, pomrukują niby młode lwiątka. 39 Gdy będą rozgrzani, przygotuję im ucztę, upoję ich tak, że będą oszołomieni: zasną wiecznym snem, by się już nie przebudzić - wyrocznia Pana. 40 Sprowadzę ich na rzeź jak jagnięta, jak barany wraz z kozłami. 41 Jakże została zdobyta 14 i wzięta chluba całej ziemi? Jak się stał przedmiotem zgrozy Babilon wśród narodów? 42 15 Wezbrało na Babilon morze, pokryła go nawałnica bałwanów. 43 Stały się jego miasta pustynią, ziemią bezwodną i stepem, gdzie nikt nie mieszka, ani nie przechodzi tamtędy żaden człowiek. Przeciw Belowi 44 Ukarzę Bela16 w Babilonie, wyrwę mu z paszczy, cokolwiek pochłonął. Narody nie będą napływać doń więcej, mur16 Babilonu musi upaść. 45 Wyjdź, mój narodzie, spośród niego! Każdy niech ratuje swe życie przed żarem gniewu Pana! 46 Nie upadajcie na duchu ani się lękajcie wieści roznoszonej po kraju17. Jednego roku obiega ta wieść, po niej następnego roku wieść druga. Tymczasem w kraju gwałt panuje, władca zwraca się przeciw władcy. 47 Dlatego oto nadchodzą dni, kiedy ukarzę bożki Babilonu. Cały jego kraj okryje hańba, a wszyscy jego zabici będą leżeli pośrodku niego. 48 Wykrzykną radośnie nad Babilonem niebo i ziemia i wszystko, co jest w nich. Z północy bowiem ciągną przeciw niemu niszczyciele - wyrocznia Pana. Odwet Boży na Babilonie 49 Również Babilon musi upaść za poległych Izraela, tak jak padli za Babilon polegli z całego kraju. 50 W drogę, którzy ocaleliście od miecza, nie zatrzymujcie się! Choć oddaleni, wspominajcie Pana, a Jerozolima niech będzie w waszej pamięci! 51 18 «Zawstydzeni jesteśmy, bo usłyszeliśmy zniewagę, hańba okryła nasze oblicza, bo weszli obcy do świętych przybytków domu Pańskiego». 52 Dlatego oto nadchodzą dni - wyrocznia Pana - kiedy ukarzę jego bożki, a w całym kraju będą jęczeć ranni. 53 Bo gdyby nawet aż do nieba wynosił się Babilon i gdyby niedostępną uczynił butną swą potęgę, mimo to wyjdą ode Mnie jego pustoszyciele - wyrocznia Pana. 54 Słuchaj! Krzyk się rozlega z Babilonu i wielkie nieszczęście - z ziemi chaldejskiej. 55 Bo Pan pustoszy Babilon, sprawia, że znika zeń głośne wołanie. Huczą ich fale jak wielkie wody, rozlega się łoskot ich głosu. 56 Albowiem niszczyciel ciągnie na Babilon: jego bohaterowie zostaną pojmani, połamane ich łuki. Tak, Pan jest Bogiem odpłaty, odpłaca niezawodnie. 57 19 Upoję ich przywódców i mędrców, jego rządców, urzędników i bohaterów; zapadną w wieczny sen, tak że się nie zbudzą - wyrocznia Króla, na imię Mu Pan Zastępów. 58 To mówi Pan Zastępów: Obszerny mur Babilonu20 zwali się doszczętnie. Wysokie jego bramy spłoną w ogniu. Na próżno więc trudzą się narody, i z powodu ognia wysilają się ludy. Groźba Jeremiasza wysłana do Babilonu 59 Polecenie, jakie powierzył prorok Jeremiasz Serajaszowi, synowi Neriasza21, synowi Machsejasza, gdy się ten udawał z królem judzkim Sedecjaszem do Babilonu w czwartym roku jego panowania; Serajasz był głównym kwatermistrzem. 60 Opisał zaś Jeremiasz w jednej księdze całe nieszczęście, jakie miało przyjść na Babilon, mianowicie wszystkie przepowiednie spisane przeciw Babilonowi. 61 Jeremiasz powiedział do Serajasza: «Gdy przybędziesz do Babilonu, postaraj się przeczytać publicznie wszystkie te słowa. 62 Powiesz zaś: Panie, Ty zapowiedziałeś o tym miejscu, że je zniszczysz, tak że zostanie bez mieszkańców, bez ludzi i bez bydła; pozostanie pustkowiem na wieki. 63 Gdy skończysz czytać tę księgę, przymocujesz do niej kamień i wrzucisz ją do Eufratu22, 64 mówiąc: Tak niech utonie Babilon, by już nie podniósł się z nieszczęścia, jakie na niego ześlę». Dotąd słowa Jeremiasza.
O Ewangelii na „zgniłym Zachodzie” i podzielonym Berlinie mówi salezjanin, ks. Przemysław Kawecki. Marcin Jakimowicz: Da się głosić Ewangelię w sytym, „wszystkomającym” społeczeństwie? Ks. Przemysław Kawecki: Da się. Wbrew temu, co się mówi o zepsutym Zachodzie i samych Niemczech. Salezjanie pracują w Polskiej Misji Katolickiej. Szacuje się, że Polaków jest w Berlinie sto tysięcy, z czego 34 tysiące to nasi parafianie. Nasi wierni nie są ludźmi przychodzącymi z tradycji. To potężne, tętniące życiem miasto naprawdę oferuje ci mnóstwo sposobów spędzania wolnego czasu, a sąsiad w niedzielę nie sprawdzi, czy byłeś w kościele. Ludzie jadą czasami nawet godzinę, by uczestniczyć we Mszy w języku polskim. Wielokrotnie od rekolekcjonistów czy gości słyszałem słowa, które bardzo mnie dotykały: „To parafia, która słucha”. Jeśli chodzi o status materialny, to nasza Polonia jest bardzo różnorodna. Najwięcej żyje na poziomie „średniej krajowej”. Narzekają? Wielu z nas ma to chyba we krwi! (śmiech) Wychowałem się w Polsce, gdzie według mnie naprawdę nie mamy powodów do narzekań, a wielu robi to od rana do wieczora. Mam wrażenie, że przeciętna polska rodzina mogłaby spokojnie nakarmić pół afrykańskiej wioski… Właśnie przechodzimy taki test i okazuje się, że ludzie w czasach inflacji są w stanie przyjąć 3 miliony Ukraińców. O tym właśnie mówię! Mamy otwarte serca. Powiem ci jednak szczerze, że podobne zachowania widać u Niemców. Wiem, że nad Wisłę docierają komunikaty o proputinowskich wiecach, ale to sprawa marginalna! W dużej mierze organizują je żyjący w Berlinie Rosjanie. Większość Niemców włączyła się w pomoc. Wielu z nich to ludzie, którzy już urodzili się bogaci. Siedzimy teraz na terenie byłego Berlina Zachodniego, który był „oknem wystawowym” Europy. Ci ludzie urodzili się w dobrobycie, od zawsze mieli wszystkiego pod dostatkiem. Nie mają doświadczenia mojego pokolenia, które pierwszego banana zjadło w wieku 12 lat. Tęsknią za czymś więcej? W czwartki mamy godzinną adorację Najświętszego Sakramentu. W ciszy. Pewnego dnia weszła para czterdziestolatków. Rozglądali się ciekawie, patrzyli uważnie na ludzi, a po wszystkim, gdy już pobłogosławiłem wierny lud, przyszli do zakrystii. „Co tu się działo?” – pytali zaciekawieni po niemiecku. Tłumaczyłem, jak umiałem, że to adoracja, ale zauważyłem, że kompletnie nie rozumieją, o co chodzi. „Wierzymy – mówię – że w tym białym kawałku chleba schowanym w tym złotym naczyniu, które podnosiłem do góry, jest sam żywy Bóg. A my siedzimy przed Nim, a On przed nami i patrzymy na siebie”. „Wiesz – powiedzieli poruszeni – nam to się bardzo podobało. W tym pełnym hałasu, goniącym na oślep Berlinie znaleźliśmy pokój i ciszę. Tego nam bardzo brakuje. Widzimy mnóstwo osób, które wpatrują się w jeden punkt, podnosisz coś do góry, robisz jakiś znak, a my widzimy, że dla tych ludzi jest to bardzo ważne. Mocno nas to dotknęło. Możemy tu przychodzić?”. Takich historii jest więcej. Wielokrotnie słyszałem od duszpasterzy na Zachodzie, że ludzie przestali chodzić do kościołów, gdy wzrosła stopa życiowa i stawali się samowystarczalni… A przynajmniej tak im się zdawało… Jasne, to ogromna pokusa. Zerknijmy na demografię. Społeczeństwa, które zaczynają się bogacić, przestają rodzić dzieci, a demografia spada na łeb, na szyję. Na pewnym etapie zaczynają też „odpadać” tematy duchowe. Jeśli wszystko masz, Bóg wydaje się niepotrzebny. Mamy wszystko i mierzymy się na przykład z tym, że po pandemii mnóstwo młodych próbuje sobie odebrać życie. To jedna strona. Z drugiej, powiem ci szczerze, słabo mi się robi, gdy słyszę o „zgniłym Zachodzie”, o tym, że jak wjeżdża się do Niemiec, to czuje się namacalnie moc złego ducha. Ja tu mieszkam, żyję i pracuję. Widzę to, co jest słabe, ale widzę przede wszystkim wiele dobra, i nie chodzi o dobro materialne. (śmiech) Na Mszy spodziewałem się garstki wiernych, a zobaczyłem na porannych niedzielnych Eucharystiach około tysiąca osób. Dla tych ludzi to nie jest zabawa. Traktują wiarę poważnie. Katecheza w szkołach jest bardziej religioznawstwem, ale przy parafii przygotowujemy młodzież do Pierwszej Komunii i bierzmowania. Mamy też katechezę dla innych grup wiekowych. W sumie w katechezie parafialnej uczestniczy aktualnie około 160 dzieci i młodzieży. Jedna z dziewczyn na katechezę jedzie z mamą 50 km! Pokaż mi w Polsce kogoś, kto będzie podróżował taki kawał na spotkanie przed bierzmowaniem. Mama kazała? Część z nich pewnie przychodzi z tego powodu, ale ta dziewczyna kiedyś przyszła ze łzami w oczach. „Coś się stało?” „Przyszłam się usprawiedliwić. Nie będzie mnie za tydzień”. „To dlaczego płaczesz?” „Bo tu rozmawiamy o rzeczach, o których w szkole nikt nie mówi, i bardzo żałuję, że przepadną mi kolejne zajęcia”. W polonijnych kościołach często na pierwszym planie są, z całym szacunkiem dla tych rzeczywistości, Katyń, Inka, Rota, a dopiero później Ewangelia… Doskonale wiem, o czym mówisz… Szanuję tę rzeczywistość, sam kocham historię, ale ze współbraćmi postanowiliśmy, że naszym absolutnym priorytetem będzie głoszenie Dobrej Nowiny. Oczywiście pamiętamy o tym, co ważne, co nas ukształtowało, ale staramy się, aby Kościół, którego zadaniem jest odczytywanie znaków czasu, nie stał się skansenem „dawnej chwały i świetności”. To ważne, bo znaczna część naszych parafian to młodzi dorośli i ludzie w średnim wieku. Przychodzi też mnóstwo małżeństw. To piękny życiodajny organizm, który potrzebuje dobrej duchowej strawy. Jednego dnia nad parafią latają śmigłowce, bo tuż obok na Kreuzbergu młodzież urządza jatkę z policją, a kolejnego kończy się ramadan. Ta różnorodność nie jest przekleństwem? Czuję się tu dobrze. Jestem świadomym Polakiem, znam dobrze historię mojego kraju i nie mam absolutnie żadnych kompleksów, by o tym pogadać. Co więcej, cieszę się, że jako Polak mogę funkcjonować wśród innych społeczeństw, kultur czy denominacji bez kompleksów czy negatywnych odczuć. Co czujesz, widząc młodych w koszulkach z sierpem i młotem? Jeśli chodzi o Berlin Zachodni, to ta opcja nie jest dominująca. Zobacz, ile flag ukraińskich wisi w dzielnicy, ile eventów przeciw wojnie dzieje się dokoła. Nie mówię o uwikłaniach polityków, bo to kompletnie inna bajka, ale o zdrowym odruchu społeczeństwa. Gdy w naszym środowisku polonijnym urządziliśmy zbiórkę dla Ukraińców, zebraliśmy ponad 50 tysięcy złotych. Zburzony mur berliński w mentalności jeszcze stoi? Niemcy robią wszystko, by zatrzeć tę granicę, ale nie jest to łatwe. Nasze salezjańskie Don Bosco Zentrum, gdzie mieszkałem przez kilka miesięcy, jest na Marzahn – blokowisku we wschodniej części miasta, na którym mieszka ponad 100 tys. ludzi, z czego zaledwie 9 procent zdeklarowanych jako wierzący w cokolwiek. Dziś mieszkam w zachodniej części miasta, do Bramy Brandenburskiej mam spacerkiem 40 minut. „Berlin Zachodni” nocą tętni życiem, a tam, we wschodniej części, po życie zamiera… Bo to sypialnia? Moi niemieccy współbracia tłumaczyli mi, że to pozostałość dawnych czasów. W komunie nie było wieczornego życia, a ludzie chowali się w domach… i tak jest do dzisiaj. To wielobarwne miasto. Tu nie ma monolitu. Jako katolicy jesteśmy w diasporze, choć – uwaga! – mimo wielu wystąpień z Kościoła w Niemczech archidiecezja berlińska rozrasta się. Emigranci zapewniają dopływ świeżej krwi. W Polsce Bismarck kojarzony jest z brutalną akcją germanizacji, ale kulturkampf dotyczył również samych Niemców. Silne państwo miało być oparte na denominacji ewangelickiej. Jak mówili mi starzy berlińczycy, do II wojny światowej słowo „katolik” było synonimem gorszości. Kiedy zaczęło się to zmieniać? Przełomową postacią był błogosławiony Bernard Lichtenberg, proboszcz tutejszej katedry. Potępiał agresję Niemiec na Polskę, pomagał Żydom, za co wysłano go do Dachau. Nie dotarł do obozu, bo zmarł w drodze. Wielu pastorów popierających poczynania NSDAP zobaczyło, że jeśli naziści nie uszanowali takiego autorytetu, to chyba coś nie gra… Wielokrotnie słyszałem, że to po jego misji zaczęło następować powolne pojednanie między ewangelikami a katolikami. Posługiwałem w świątyni, która przed wojną była salą gimnastyczną, przerobioną później na kościół tymczasowy. Gdy ewangelicy wybudowali nową świątynię, musieli postanowić, co zrobić z tym Ersatzkirche. Mogli przekazać go Hitlerjugend albo garstce katolików. I wyobraź sobie, że przegłosowali tę drugą opcję. Dla nas to mało zrozumiałe, ale tu przed wojną napięcia między ewangelikami i katolikami były mocno odczuwalne. Tym bardziej fascynujące dla mnie jest to, że poznałem kilku niemieckich księży, którzy wychowali się w rodzinach ewangelickich, a później, zafascynowani sakramentem Eucharystii, konwertowali na katolicyzm. • Przemysław Kawecki salezjanin, dziennikarz, proboszcz Polskiej Misji Katolickiej w Berlinie.
W Biblii trudno znaleźć jasną naukę o tym, czym jest niebo, czym piekło, a czym czyściec, o którym Pismo Święte nie mówi wprost w żadnej księdze. Dotyczy to zarówno Starego, jak i Nowego Testamentu. Myślenie na temat śmierci i życia wiecznego w ciągu setek lat, jakie dzielą najstarsze i najmłodsze księgi, ulegało na kartach Biblii zmianom wraz czasem, mierzonym w setkach lat. Myliłby się również ten, kto żywiłby przekonanie, że Jezus zna godzinę końca świata. On sam powiedział: „O owym dniu lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie, ani Syn, tylko Ojciec”. Od razu trzeba dodać, że Chrystus przestrzega: „Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy ten czas nadejdzie”.Większość teologów chrześcijańskich w ciągu stuleci odrzucała pogląd o możliwości powszechnego zbawienia. Od czasów św. Augustyna, czyli przełomu IV i V w., główny nurt tradycji chrześcijańskiej opowiadał się za doktryną wiecznego piekła dla grzeszników niepojednanych z Bogiem. Od kilkudziesięciu lat pojawił się nowy nurt - teologia powszechnego zbawienia. Jednym z jego czołowych przedstawicieli jest polski teolog, ks. prof. Wacław Hryniewicz. W uproszczeniu można powiedzieć, że twierdzą oni, iż piekło po Sądzie Ostatecznym będzie puste. Dobrze, gdyby tak było, lecz pewności nie ma. Wierzący nie znają też odpowiedzi na pytanie o to, jak długo trzeba będzie czekać na Sąd Ostateczny, ponieważ Bóg posługuje się innymi kategoriami przestrzenno-czasowymi niż ludzie. Nie ma chyba człowieka, który nie zastanawiałby się nad tym, co będzie z nim, gdy ustanie praca jego mózgu, serca. Nie ma religii, w której nieobecna byłaby wiara w życie po śmierci. -W każdej z nich jedną z najważniejszych kwestii jest eschatologia, czyli nauka o życiu po śmierci - podkreśla ks. prof. Krzysztof Kościelniak, znawca religii z UJ oraz Uniwersytetu Jana Pawła II w Krakowie. Choć w czasie pogrzebu słyszymy, że zmarły jest teraz szczęśliwy, to trudno pozbyć się bólu myślenia o własnym losie po śmierci. Ona sama w sobie jest zagadką, a zarazem tajemniczym, ostatnim wrogiem, którego - jak pisze św. Paweł - zniszczy Chrystus, by przekazać rządy Bogu Ojcu. Biblia zresztą od samego początku nie pozostawia wątpliwości co do potężnej mocy śmierci. Nie jest jednak tak, że znajdziemy w niej łatwe odpowiedzi na nurtujące pytania o życie po śmierci, o przeznaczenie człowieka. Mętlik może powstać w głowie każdego, kto prześledzi sprawę śmierci i przeznaczenia człowieka zwłaszcza w Starym Testamencie. - Judaizm przeszedł ogromną ewolucję. Od niekonkretnych wyobrażeń o życiu pośmiertnym w Szeolu, gdzie dusze miały się błąkać niczym po Polach Elizejskich, doszedł w średniowieczu do teorii o niebie i piekle oraz stopniach wiodących do obu tych miejsc - w wielkim skrócie rzecz ujmuje ks. prof. Kościelniak. Zwraca uwagę, że wyobrażenie o niebie i piekle w judaizmie jest dziś dość podobne do tego, jakie mają chrześcijanie: - Ortodoksyjni żydzi wierzą, że nagrodą za dobre uczynki będzie spotkanie z Bogiem, natomiast piekło będzie miejscem, gdzie trafią wszyscy, którzy na raj nie zasłużyli. Najstarsi Hebrajczycy Zdaniem znawców, nie wdawali się w dociekania na temat tego, co dzieje się, kiedy człowiek umiera. Akt stworzenia pojmowali jako Boży gest wzięcia gliny, uformowania jej i ożywienia przez tchnienie życia w nozdrza. Na moment śmierci patrzyli jako na dosłowne wyzionięcie ducha pojmowanego jako oddech. Życie przez tysiąclecia było dla protoplastów Jezusa czymś, co miało ściśle określony czas. Człowiek dla dawnych Żydów był jednością ciała i duszy. Po śmierci przechodził do krainy umarłych, zwanej Szeolem. W niej nie tracił swoich cech fizycznych ani też materialnej własności. W Księdze Samuela czytamy np., że Saul poznał Samuela w Szeolu po prorockim płaszczu. Księga Izajasza informuje, że władcy po śmierci zachowywali tron i królewskie i historycy stoją przed zagadką wpływu sąsiadów Izraela na poglądy Hebrajczyków na kwestie śmierci i przeznaczenia człowieka. Problem polega na tym, że zanim około 500 r. Żydzi uznali święte teksty za objawione przez Boga, przybrały więc one postać kanoniczną na ponad 3000 lat. Hebrajczycy zapewne podzielali część przekonań sąsiednich narodów, np. Asyryjczyków czy Akadyjczyków, na życie i śmierć Brueggemann, jeden z najbardziej cenionych badaczy Starego Testamentu, twierdzi, że starożytne ludy wschodnie, w tym Izraelczycy, nie bali się w „jakiś szczególny sposób śmierci”. Przy tym, afirmowali życie. Kohelet mówi przecież: „Wszyscy żyjący mogą mieć nadzieję, bo lepszy jest żywy pies niż lew nieżywy”. Hebrajczycy życie uważali za dar Boży, którym wolno się cieszyć. Jeszcze raz przytoczmy Koheleta: „Używaj życia z niewiastą, którąś ukochał, po wszystkie dni marnego twego życia”. Mędrzec radzi używać życia, bo „nie ma żadnej czynności, poznania, mądrości w Szeolu, do którego zdążasz”. Dla starożytnych Izraelitów sensem życia było pogodzenie się z nim oraz ze śmiercią. Na tej drodze musieli też przyjąć wolę Boga. Genialnie ujmuje to modlitwa Hioba: „Nagi wyszedłem z łona matki i nago tam wrócę. Dał Pan i Pan wziął. Niech imię Pana będzie błogosławione”.Szczęśliwa i haniebnaDla dawnych Hebrajczyków śmierć była czymś normalnym, co należało przyjąć. Rozróżniali jednak śmierć szczęśliwą, która następowała po przeżyciu wielu lat. I tak np. Bóg zapowiedział Abrahamowi: „Odejdziesz do twych przodków w pokoju, w późnej starości zejdziesz do grobu”. I Abraham przeżył 175 lat. W Księdze Hioba padają słowa: „W sędziwym wieku zejdziesz do grobu, jak snopy zebrane we właściwym czasie”. Okrutna i haniebna śmierć przychodziła do tego, kto umarł młodo, tragicznie, z dala od swojego kraju, od rodziny, a także, co ważne, bez pozostawienia spadkobiercy. Córka Jeftego, starotestamentowego sędziego i dowódcy, umierając (została zabita przez ojca, a tę opowieść biblijną można porównać do poświęcenia Izaaka przez Abrahama) opłakiwała przed śmiercią swoje dziewictwo, ponieważ celem kobiety było małżeństwo i rodzenie dzieci. Starożytni Hebrajczycy byli przekonani, że kobieta, która umarła w dziewictwie, okrywała niesławą nie tylko siebie, lecz i swoją rodzinę. Hańbą okryci byli również ci, którzy umarli bez spadkobiercy. Pamiętna jest obawa Abrahama przed śmiercią: „Panie, mój Boże, na cóż mi ona, skoro zbliżam się do kresu mojego żywota, nie mając potomka, a nie dałeś mi go”. Izraelita wierzył, że może zachować nieśmiertelność, ale nie osobiście, lecz za sprawą potomstwa. Jednak dla Żydów śmierć nie była końcem wszystkiego. Wierzyli, od najdawniejszych czasów, że po niej coś trafiali do Szeolu, miejsca wyobrażanego jako wielki ciemny dół, ponury, straszny. Takim był także dlatego, że umarli nie mogli oddawać chwały Bogu. Nie zawsze jednak Szeol, nazywany również grobem, więzieniem, kojarzył się jako miejsce złe, beznadziejne. Umęczony Hiob pragnął spokoju, jaką daje śmierć: „Teraz bym spał, wypoczywał, odetchnąłbym w śnie pogrążony”. Umarli bowiem, jak uczył Kohelet, nie czuli, nie pamiętali. Nie mogli zmienić biegu dziejów, mieli niewielki wpływ na stosunek do śmierci i przeznaczenia człowieka ulegał w Izraelu stopniowej zmianie. Wpływ na to miała historia. Bolesna. Żydzi, począwszy od schyłku VI stulecia znaleźli się w niewoli, najpierw babilońskiej, potem greckiej, a następnie rzymskiej. Wpływ miało też przekonanie, że nie zawsze w życiu doczesnym sprawiedliwego spotyka nagroda, długiego życia. Do głosu zaczęła dochodzić idea odpłaty za czyny w życiu ziemskim. Już w Księdze Powtórzonego Prawa (VII-VI w. czytamy: „Ojcowie nie poniosą śmierci za winy synów ani synowie za winy swoich ojców. Każdy umrze za swój własny grzech”.Zmartwychwstanie Między 500 a 200 r. rozwijać się zaczęła w Izraelu inna koncepcja - zmartwychwstania sprawiedliwych. Sama idea na starożytnym Wschodzie była znana niemal wszędzie, choć wierzono głównie w zmartwychwstanie swoich bogów, np. Ozyrysa (Egipcjanie), Tammuza (Babilończycy) czy Adonisa (Grecy). Izraelczycy ograniczali się najpierw do ludzi, którzy pozostawali w przymierzu z Bogiem. Już w Księdze Rodzaju znajduje się zagadkowy tekst o Henochu: „Żył Henoch w przyjaźni z Bogiem, a następnie znikł, bo zabrał go Bóg”. Podobny los spotkał Księdze Daniela (z II w. mamy nową koncepcję zmartwychwstania. Rozszerza ona grono tych, którzy powstaną z „prochu ziemi”. Mądrzy będą „świecić jak blask sklepienia”. Inni, źli, powstaną z grobów, ale ku hańbie, zapomnieniu, bo pamięć o nich budzić będzie odrazę. Nie wszyscy jednak Żydzi przyjęli naukę o zmartwychwstaniu umarłych. Saduceusze, jedno z wielkich odgałęzień w początkach ery chrześcijańskiej, odrzucili je, podobnie jak wiarę w anioły i duchy. Ich przeciwieństwem byli faryzeusze. Esseńczycy, ascetyczna wspólnota, do której należał Jana Chrzciciel, a być może i Jezus, wierzyli w zmartwychwstanie umarłych. Nie miało być to jednak zmartwychwstanie ciała, bo je uważali za zepsute, ale TestamentW jego czasy wkraczamy w sytuacji kilku równocześnie podtrzymywanych wyobrażeń na temat życia po śmierci. Powszechne jest przekonanie, że Ewangelie zawierają nową naukę na temat śmierci i przeznaczenia człowieka. Tak nie jest. Wiara w nieśmiertelność znana była od tysiącleci. Podobnie jak nauka o nagrodzie i karze za życie na ziemi. Nowy Testament głosi przede wszystkim zmartwychwstanie Jezusa. Pierwsi chrześcijanie nie boją się śmierci. Wierzą, że jej moc została złamana po wskrzeszeniu Chrystusa. W Ewangeliach na próżno szukać tekstów na piedestał wynoszących życie doczesne. Paweł pisał: „Nikt z nas nie żyje dla siebie; jeżeli żyjemy, żyjemy dla Pana, jeśli umieramy, umieramy dla Pana. W życiu i śmierci należymy do Pana”. Chrześcijanie nie powinni zapominać o tym, że pierwszym autorem Nowego Testamentu był św. Paweł. Według Pawła rzeczywistość śmierci to sprawa znacznie ważniejsza niż prosty problem biologiczny. Przekonuje, że objęła człowieka oraz inne żywe istoty przez grzech popełniony w raju. Ale św. Paweł głosi też, że śmierć jest powodem do radości. Wskazuje na zmartwychwstanie Jezusa. Zmartwychwstanie ludzi widzi jako coś większego niż opuszczenie grobu. Śmierć jest dla Pawła rodzajem kolejnego „etapu”, w drodze do „mety”. Paweł w I Liście do Koryntian wyjaśnia, jak zmartwychwstają umarli, w jakim ciele się ukazują. To fragment, który zapewne znają chrześcijanie, więc tylko przypomnijmy, że Paweł porównuje zmartwychwstanie do cyklu życia w przyrodzie: „Co zasiejesz, nie ożyje, jeśli wprzód nie obumrze. Podobnie ma się ze zmartwychwstaniem. Zasiewa się zniszczalne, powstaje niezniszczalne...”. Ewangelie natomiast nie wdają się w spekulacje na temat natury życia po śmierci. Ta nie stała się w nich przedmiotem szczególnego zainteresowania, ponieważ utraciła swoje absolutne znaczenie. Mateusz w usta Jezusa wkłada słowa: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało. Duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle”. W Ewangelii św. Jana, ostatniej, pod względem czasu powstania w Nowym Testamencie, jakość życia człowieka na ziemi jest o wiele istotniejsza niż kwestia zmartwychwstania w nieznanym momencie po śmierci biologicznej. Nie dotyczy to jedynie pozostających „w Chrystusie”. Dla nich życie wieczne zaczyna się zaraz po śmierci. Ewangelista Jan stawia sprawę jasno: „Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne. Kto nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia. Grozi mu gniew Boży”. Ale też Jan napisał słowa, które tchną wielką nadzieją: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział”. Jeżeli uznać, że autorem Apokalipsy jest ten sam człowiek, co Ewangelii wg św. Jana, to w Księdze Objawienia pisze on znacznie szerzej o sprawach ostatecznych. Wynika to z faktu, że kiedy powstawała ta księga, pod koniec I stulecia, chrześcijanie byli prześladowani. Jan zachęcał do poświęceń, ucząc, że prześladowani powstaną z martwych i będą cieszyć się życiem wiecznym wraz z Chrystusem. KsiążkiWacław Hryniewicz, OMI „Teraz trwa nadzieja”. Od dziesiątków lat powtarzana jest teza, że choć chrześcijaństwo w Polsce ma ponad tysiąc lat, Polska uchodzi za kraj katolicki, to nie „dorobiliśmy się” choćby jednego teologa na światowym poziomie. To nieprawda. Jeden taki jest. To oczywiście ks. prof. Hryniewicz, oblat Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, głosiciel nadziei powszechnego zbawienia. Jego książki to perły. Krzysztof Kościelniak „Chrześcijaństwo w spotkaniu z religiami świata”. W tej książce w sposób zwięzły i przejrzysty można poznać wyobrażenia o życiu po śmierci w najważniejszych religiach świata, w chrześcijaństwie, hinduizmie, buddyzmie, konfucjanizmie, sintoizmie, judaizmie czy islamie. Ks. prof. Kościelniak jest dyrektorem Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu w UJ. W swoim dorobku ma arcyciekawe książki, „Złe duchy w Biblii i Koranie” czy „Zło osobowe w Biblii”.Wydawnictwo „M”.Joseph Ratzinger „Śmierć i życie wieczne”.Zapewne autor jest niemal wszystkim znany, więc ewentualnej garstce tych, którzy zapomnieli, przypomnijmy, że to Benedykt XVI. Ratzinger, zanim został przewodniczącym Kongregacji Nauki Wiary, potem papieżem, wykładał teologię. Praca nad tą stosunkowo niewielką książką zajęła mu 20 lat. Nie jest ona łatwa w lekturze, ponieważ w zamyśle miała też pełnić rolę podręcznika. W efekcie stała się czymś znacznie większym. Zdaniem znawców, to jedna z najważ-niejszych prac w dorobku świetnego teologa, jakim jest Joseph Ratzinger. PAX. Tomasz M. Dąbek „Życie po śmierci. I co dalej...”.Benedyktyn z Tyńca jest niezwykle sumiennym, rzetelnym naukowcem. Kto więc chce się dowiedzieć, kto i co mówił na temat życia po śmierci w Biblii, może to sprawdzić w jego książce. Petrus.
co biblia mowi o wojnie